22 października 2013

MAC Tinted Lipglass "Fresh Air''

Bywają takie dni kiedy mam ochotę na bardzo delikatny makijaż. Trochę podkładu do wyrónania kolorytu cery, tusz do rzęs no i błyszczyk. Dzisiejszym bohaterem jest produkt firmy MAC Lipglass w odcieniu Fresh Air. Kosmetyki MAC od paru dni można zamawiać na stronie internetowej KLIK .To bardzo dobra wiadomość, ponieważ produkty tej firmy do tej pory były dostępne tylko w salonach tej marki w Warszawie, Wrocławiu i Krakowie. Dodatkowo marka ma pojawić się w Douglasie.


Wyjątkowy błyszczyk do ust w szerokiej gamie kolorów, który sprawi, że Twoje usta będą niebywale błyszczące, z lustrzanym wykończeniem lub subtelnie połyskujace. Możesz go użyć bezpośrednio na usta, nałożyć na krędkę do ust Lip Pencil lub na szminkę Lipstick. Błyszczyk Tinted Lipglass jest idealny, aby nadać ustom długotrwałego błysku. Jest napigmentowany, bardzo błyszczący i może zapewnić subtelny lub wyraźny odcień. Zawiera odżywczy olejek Jojoba. Produkt ma wygodne opakowanie zawierające aplikator z gąbeczką, co umożliwia szybką, gładką i jednolitą aplikację.
Tak błyszczyk opisuje prodcent. 4,8g produktu kosztuje 76zł. Cena jest trochę wysoka jak na taką małą pojemność ale błyszczyk cechuje się ogromną wydajnością. Mam go od roku a dopiero zużyłam połowę opakowania.


Różowo-brzoskwiniowy kolor z mnóstwem drobno zmielonych złotych drobinek. Standardowy aplikator, pozwala dokładnie rozprowadzić produkt, nawet bez patrzenia w lusterko. Błyszczyk bardzo długo utrzymuje się na ustach. Ma trochę klejącą się konsystencję dlatego, nie używam go w wietrzne dni. Ponieważ nie lubię gdy włosy przyklejają mi się do ust. Pachnie bardzo delikatnie, trochę waniliowo. Efekt jaki daje na ustach bardzo mi odpowiada.




Plusy:
+ kolor
+ łatwość aplikacji
+ trwałośc

Minusy:
- cena 76zł za 4,8g produktu

Ocena ogólna: +4/5

21 października 2013

BeBeauty Ultranawilżający krem wygładzający

Za oknem złota polska jesień, a ja zaczynam przygotowania do zimy. Odkąd pamiętam moją najwiekszą zmorą, w tym okresie jest sucha skóra szczególnie na łydkach. Dlatego najważniejsze dla mnie jest nawilżanie. Będąc w Biedronce w oko wpadł mi krem nawilżający. Jak się później okazało jest to bardzo mocno nawilżający produkt, który świetnie sprawdza się przy mojej przesuszonej skórze.


Kosmetyki z Biedronki są tanie, łatwo dostępne i naprawdę dobrej jakości. Bardzo lubię płyn micelarny, żele pod prysznic i zmywacz do paznokci z serii bebeauty. Teraz do grona ulubieńców dołącza krem nawilżający.


W typowym opakowaniu dla kremów i maseł do ciała, jest 300 ml produktu, cena to 6,99zł. Krem ma bardzo gestą konsystencję, dosyć wolno się wchłania, ale za to fantastycznie nawilża skórę.


Odkąd go używam nie mam problemu z przeszuszoną skórą. Jest ona przyjemnie gładka i miękka. Nawilżenie utrzymuje się przez cały dzień. Krem pachnie bardzo neutralnie. Ma gęstą i trochę tępą konsystencję, dlatego używam go na noc. Kosmetyk jest bardzo wydajny niewielka ilość pozwala na posmarowanie wybranej partii ciała. Lubię go też używać jako kremu do rąk, jako mocno nawilżającą kurację. Świetnie też sprawdza się jako krem do stóp, dzięki swoim właściowścią pięty są wygładzone i nawilżone. Dla mnie to produkt jest wielofunkcyjny, napewno często będę do niego wracać.


Plusy:
+ dostępność
+ cena (6,99zł, za 300ml)
+ natychmiastowy efekt nawilżenia
+ skóra jest przyjemnie miękka i gładka
+ jest bardzo wydajny
+ można go stosować na różne partie ciała: dłonie, stopy

Minusy:
- wolno się wchłania

Ocena ogólna: +4/5

16 października 2013

Katharsis

Dziś mamy 16 października. Dokładnie trzy lata temu postanowiłam założyć bloga. Pełna nadziei, radości i zapału zaczęłam tworzyć coś co mi sprawiało ogromną frajdę. W ciągu trzech lat napisałam 156 postów, odwiedziło mnie 47656 osób. Kosmetyki jak i cały świat beauty stały się częścią mojego życia. Blog miał być tego dopełnieniem. Jednak z dnia na dzień zapał powoli mijał, cała ta zabawa przestała mnie tak kręcić, jak na początku. Dopadło mnie zmęczenie materiału i niechęć do tworzenia czegokolwiek. Parę razy miałam ochotę skasować bloga i więcej do tego wszystkiego nie wracać. Ale jak to mówią kobieta zmienną jest. Postanowiłam odnaleść to co na początku  sprawiało mi tak wiele radości. Chcę żeby blog się rozwijał. W przyszłym tygodniu planuję maraton postów. Będzię to dla mnie swoisty sprawdzian. Czy dam radę przezwycięzyć, trudności i wrócić do regularnego blogowania. Myślałam też o wprowadzeniu nowości na blogu m.in. kącik kulinarny, trochę o podróżach i innych rzeczach, które mnie fascynują i inspirują. Kiedy to piszę czuję swojego rodzaju oczyszczenie. Nie chcę się usprawiedliwiać a jedynie zmotywować do działania. Dziękuję, że ze mną jesteście.