30 października 2012

Inglot Nail Whitener

Moje paznokcie ostatnio dają mi mocno popalić. Łamią się, rozdwajają i mają żółty odcień. Dlatego na jakś czas musiałam zrezygnować z malowania ich kolorową emalią. Ale żeby nie straszyły swoim wyglądem postanowiłam kupić, lakier optycznie wybielający firmy Inglot. 


Do tej pory nie wiem skąd żółty odcień, na paznokciach. Zawsze przed malowaniem używam bazy pod lakier. Dodatkowo moje paznokcie są osłabione dlatego zaczełam łykać preparat na ich wzmocnienie.  


Jak pisze producent lakier ma optycznie wybielać a nie likwidować żółty odcień na paznokciach. I tak też się dzieje paznokcie po pomalowaniu wyglądają ładnie, zdrowo i estetycznie.   


Lakier ma fioletowo- niebieski odcień, który daje na paznokciach mleczny kolor. Zazwyczaj nakładam dwie warstwy. Ale jedna też dobrze wygląda. Lakier wytrzymuje do 4 dni co jest dobrym wynikiem. Paznokcie zyskują ładny wygląd. Nie spodziewałam się cudów po tym produkcie ale jak się okazało lakier dobrze spełnia swoje zadanie. 


Plusy:
+ dostępność
+ cena (21 zł/15 ml)
+ wygląd na paznokciach
+ wytrzymałość

Minusy:
- brak 

Ocena ogólna: 5/5

24 października 2012

SkinFood Peach Sake Silky Finish Powder

Kosmetyki Azjatyckie robią prawdziwą furorę. Ja nie jestem ich jakąś wielką maniaczką. Ale z drugiej strony lubię nowości i skusiłam się na parę rzeczy. Jedną z nich jest puder SkinFood z sake i brzoskwinią.



Transparenty puder matujący z zawartością sake oraz ekstraktu z brzoskwini. Drobno zmielona krzemionka pozostawia skórę świeżą i miękką jak jedwab przez cały dzień.


Puder jest drobno zmielony, daje satynowy efekt na skórze. Dobrze matuje, ale nie jest to płaski mat tylko zdrowo i naturalnie wyglądająca skóra. Dobrze współgra z podkładem lub BB kremem. Nie zapycha porów, i nie podkreśla zmarszczek. Dużą zaletą tego pudru jest zapach. Pudrowo-brzoskwiniowy, bardzo przyjemny. W czasie aplikacji trochę pyli, dlatego wysypuję odrobinę na wieczko i nakładam na pędzel. Wtedy nie mam z tym problemu. Na duży plus zasługuje fajne opakowanie. Jest ładne i estetyczne. Do pudru dołączony jest puszek, którego czasem używam. Jest bardzo wydajny. Polubiłam ten kosmetyk, kiedy go skończę, rozważę zakup kolejnego opakowania. Bo jak na razie dobrze się u mnie sprawdza. 


Plusy:
+ drobno zmielony
+ transparentny
+ piękny zapach
+ dosyć długo utrzymuje mat na skórze
+  nie zapycha 
+  ładne opakowanie

+/- cena (od 35zł do 80 zł.) 
+/- dostępność ebay, sklepy internetowe 

Ocena ogólna: -5/5

21 października 2012

Soraya 10 minut na... Skuteczną regenerację - Kremowa maseczka

Od paru dni panowała przestój na moim blogu. Moja stara klawiatura zakończyła swój żywot. Ale już mam nową i mogę pisać.
Uwielbiam maseczki do tawarzy, dlatego skusiłam się na nowość firmy Soraya, kremową maseczkę do cery suchej. Zaczą się okres w którym moja skóra potrzebuje solidnej dawki nawilżenia i regeneracji.


Już teraz moja skóra, jest bardzo sucha. Dlatego często sięgam po odżywcze i nawilżające maseczki. Które poprawią komfort mojej cery. Zazwyczaj są to produkty, które pozostaja na mojej skórze przez całą noc. Własnie dlatego kupiłam tą maseczkę, gdyż uwarzałam, że będzie to produkt idealny dla potrzeb mojej skóry. 


Od tego typu maseczek oczekuję, szybkiego nawilżenia i odżywienia mojej skóry. Dosyć mocno się rozczarowałam, bo okazało się, że jest to produkt  przeciętny. Maseczka tak naprawdę nie robi nic szczególnego na twarzy. Może trochę nawilża ale nie jest to efekt jakiego oczekiwałam po tym produkcie. Co więcej na drugi dzień po jej użyciu na brodzie miałam wysyp krostek. Już dawno nic mnie tak nie zapchało jak ten produkt. Maseczka ma kremową konsystencję, przyjemnie pachnie i dobrze się rozprowadza na twarzy. Jedna saszetka wystarcza na dwa użycia. Napewno do niej nie wrócę, na mojej skórze się nie sprawdziła.  

Skład dla zainteresowanych:

Plusy:
+ tania
+ przyjemny zapach i kremowa konsystencja

Minusy:
- słabe działanie
- zapycha pory
- brak  nawilżenia i odżywienia
- spowodowała wysyp krostek

Ocena ogólna: 2/5

16 października 2012

Dwa lata

Jak ten czas szybko leci. Dopiero niedawno obchodziłam pierwsze urodziny bloga a tu już kolejne. Nie chcę się bardzo rozpisywać ale przede wszystkim chcę Wam podziękować. Za to, że ze mną jesteście pomimo tego, że nie zawsze regularnie piszę. To był dla nie trudny rok jeśli chodzi o blogowanie. Ale wytrwałam, mimo twórczego kryzysu zacisnełam zęby i nadal piszę. Życzę sobię aby blog nadal się rozwijał, i żeby czas pozwalał mi na częstsze publikacje.

Bardzo Wam dziekuję moi czytelnicy. To naprawdę dużo dla mnie zanczy, że ktoś czyta, komentuje i uczestniczy w życiu bloga.

Jeżeli chcecie przeczytć o czymś na moim blogu lub zobaczyć jakiś konkretne posty. Napiszcie mi w komentarzach, bardzo mi to pomoże w prowadzeniu bloga.

Jeszcze raz Dziękuję :)

15 października 2012

TAG - Ile warta jest twoja twarz?

Ostatnio na blogach, można spotkać Tag, który mnie zainteresował. Z czystej ciekawości sama postanowiłam sprawdzić jak to wszystko u mnie wygląda. Pokaże zestaw, kóry przaktycznie codziennie gości na mojej twarzy. Ceny oczywiście podam w przybliżeniu.


Na twarz nakładma BB crem Missha Perfect Cover #13 (100zł.) Następnie do zmatowienia twarzy Skin Food Peach Sake Silky Finish Powder (35zł.) Trochę koloru na policzki czyli MAC Mineralize Blush Dainty (70zł.)



Jeśli chodzi o oczy to na początek baza pod cienie Lumene (35zł.) Następnie cienie są to najczęściej te z paletki Sleek Oh So Special (35zł.) Następnie czarna kredka Avon Super Shock (10zł.) Tusz do rzęs obecnie Yves Rocher Lush Plumping Mascara (50zł) I na koniec podkreślam brwi żelem Delia (10zł.)



I na koniec usta. Zdecydowanie najczęściej sięgam po pomadki Celia Nude nr 602, 603 (10zł.)

Tak wygląda zestaw do mojego codziennego makijażu. Koszt to około 355 zł. Myślałam, że będzie gorzej ale jest całkiem znośnie ;)

14 października 2012

Yves Rocher Pure calmille - Żel do mycia tawrzy

Żel do mycia twarzy, obok kremu nawilżającego to podstawowy kosmetyk w mojej pielegnacji twarzy. Nie wyobrażam sobie pójść spać bez wcześniejszego demakijażu i umycia buzi żelem i wodą. Od dłuższego czasu w tej czynności towarzyszy mi rumiankowy żel do mycia twarzy Yves Rocher.


Jest to już moje kolejne opakowanie tego kosmetyku. Co świadczy o tym, że go poprostu uwielbiam. Lubię testować nowości ale w tym przypadku jestm wierna jednemu produktowi.


Żel ma przyjemną żelową dosyć rzadką konsystencję, daje delikatną kremowa pianę. Jest bardzo wydajny, niewielka ilość wystarczy na dokładne umycie całej twarzy. Nie podrażnie nie powoduje uczycia ściągnięcia czy pieczenia twarzy. Bardzo przyjemnie pachnie, świeżo i delikatnie. Twarz po jego użyciu jest czysta, gładka i odświeżona. Jedyną rzeczą do której mogę się przyczepić jest opakowanie. Ładnie prezentuje się na półce w łazience. Ale jest mało praktyczne przez otwór, który jest za duży do tego typu konsystencji. Ja przelewam żel do opakowania z pompką.   


Plusy:
+ delikatny
+ dobrze oczyszcza skórę
+ przyjemny delikatny zapach
+ konsystencja
+ wydajność
+ przystępna cena (często można kupić w promocji)

Minusy
- mało praktyczne opakowanie

Ocena ogólna: -5/5

12 października 2012

Alterra Nawliżane chusteczki do demakijażu

Macie czasem tak, że od pierwszego użycia wiecie, że jest to produkt, którego szukacie. Tak było w moim przypadku. Do demakijażu twarzy używałam chusteczek dla dzieci. Były delikatne, odpowiednio nawliżone i dobrze zmywały resztki makijażu z twarzy. Jakieś pół roku temu w Rossmannie całkie przypadkiem do koszyka wpadły mi chusteczki z Alterry i od tej pory goszą u mnie na stałe.


W opakuwaniu znajduje się 25 chusteczek. Są odpowiednio mokre, świetnie zmywają makijaż nie podrażniając przy tym twarzy. Mają odpowiednią strukturę, która dokładnie oczyszcza twarz.



Przyjemnie, naturalnie pachną. Nie zostawiają klejącej warstwy na twarzy. Dobrze radzą sobie z resztkami makijażu oczy. Nie powodują zaczerwienienia i pieczenia. Chusteczka jest miękka i delikatna ale wytrzymała, jedna sztuka wystarcza na dokładne oczyszczenie twarzy. Do końca opakowania chusteczki pozostają mokre.   

Dla zainteresowanych skład:


Plusy:
+ tanie, 1 opakowanie ( 25 sztuk) za ok.2,50zł. w promocji
+ miękkie i delikatne chusteczki
+ odpowiednio nawliżone 
+ przyjazny skład
+ łatwo dostepne

Minusy:
- brak

Ocena ogólna: 5/5

10 października 2012

Essie Chinchilly

Za oknem coraz zimniej. Słońca jest jak na lekarstwo. W końcu mamy jesień. Uwielbiam tą porę roku. Za rześkie poranki i ciepłe popołudnia. Piękne kolorowe liście na drzewach. Wreszcie mogę sięgnąć po lakiery w jesiennych kolorach. Jednym z nich jest Essie Chinchilly.



Chinchilly jest idealnym szaroburym kolorem na jesień. Uwielbiam takie kolory na paznokciach o tej porze roku. W zależności od światła kolor zmienia swoje oblicze. W słońcu jest bardziej ciepły brązowy, natomiast w pochmurny dzień jest to typowy szarak. Za to właśnie go uwielbiam.




Na paznokciach mam 2 warstwy lakieru. Wytrzymuje na paznokciach do 6 dni w nienaruszonym stanie. Od trzech tygodni codziennie gości na moich paznokciach. Zdecydowany ulubieniec tej jesieni jeśli chodzi o lakiery.

8 października 2012

Zapach na jesień

W sobotę pisałam, że jestem w trackie poszukiwań zapachu na jesień. A dzisiaj będąc w Douglasie, zupełnie spontanicznie kupiłam, Tommy Hilfiger Women Pear Blossom. W zapachu uwiodła mnie tytułowa gruszka, jakże jesienny owoc.


Nuty zapachowe:
Nuty głowy: neroli, kwiat gruszy, malina
Nuty serca: davana, cynamon, bita śmietana
Nuty bazy: drzewo sandałowe, bób tonka, cedr

Opakowanie jest minimalistyczne, ale kokoardka dodaje uroku. .


Perfumy są jak najbardziej w moim stylu. Lekkie, świeże i pasują na każdą porę dnia. Niestety była tylko pojemność 30ml. Ale myślę, że to wystarczy do zimy. Zawszę bedę miała wymowkę, że potrzebuję kolejnego flakoniku do mojej kolekcji ;).



6 października 2012

Ostatnie zakupy

Zakupy jescze z końcówki września i początku października. Powoli przygotowywuje się na okres jesienno-zimowy, dlatego bardziej skupiam się na pielęgnacji niż na kolorówce.


Skończyłam kolejna butelkę płynu micelarnego Bioderma, więc pomyślałam, że czas na zmiany. Kupiłam płyn micelarny jednej z moich ulubionych firm Corine de Farme. Po pierwszych użyciach muszę stwierdzić, że godnie zastępuje swojego poprzednika. Woda termalna Iwostin i dezodorant AA wpadły mi do koszyka w Super-Pharm kosztowały po 5zl. wiec żal było nie wziąść. Peeling morelowy z Yves Rocher ma się ku końcowi dlatego potrzebowałam czegoś nowego i zdecydowałam się na peeling Beauty Formulas też z morelą.


Masło do ciał Perfecta kupiłam z myślą o zimię. Wtedy moja skóra potrzrebuje solidnej dawki nawilżenia i odżywienia, a że było akurat w promocji to się na nie zdecydowałam. Jedwab do włosów kupiłam ponieważ jesień jest cieżkim okresem dla moich włosów. Szczególnie wilgotne lub deszczowe dni. Moje włosy starsznie się puszą i wyglądają jakby miesiąc szczotki nie widziały. Dlatego potrzrebuje je wygładzić, i zabezpieczyć przed niesprzyjającymi warunkami. Krem pod oczy Ziaja z bławatkiem kupiłam z czystej ciekawość, i jak na razie bardzo dobrze się sprawdza. Potrzebowałm kremu do twarzy na dzień, w oko mi wpadł Cetaphil. Bardzo cenię sobię tą firmę dlatego zdecydowałam się na zakup. Znalazłam go na Allegro, w atrakcyjnej cenie (28 zł.ł za 118ml) Krem ma SPF15 jest niekomedogenny i dobrze nawilża skóre. Świetnie nadaje się pod makijaż.


Potrzebowałam tuszu do rzęs tym razem padło na sławny Wonder lash maskara Oriflame. Przy okazji wizyty w Krakowie, w moich zbiorach zagościły kolejne kosmetyki MAC. Kupiłam cień Naked Lunch i błyszczyk Fresh Air. 


Na koniec kolejne lakiery Essie do kolekcji. Tym razem w bardziej jesiennych kolorach. A list i Chinchilly oraz top coat Good to go.

Tak wyglądają moje ostatnie zdobycze. Rozglądam się jeszcze za jakimś zapachem na jesień.  Jak na razie kiepsko mi to idzie ale mam nadzieję, że coś znajdę.


1 października 2012

Ulubieńcy września

Nie mogę uwieżyć, że już mamy październik. Poprzedni miesiąc, zleciał mi bardzo szybko. Ostatnio dużo się dzieje w mojej pielęgnacji, dlatego tak mało mam wam do pokazania w ulubieńcach. A jeżeli chodzi o kolorówkę, to od paru miesięcy jestem wierna paru kosmetykom.


 Kamill Hand&Nagelcrem- Skończył mi się krem do rąk, w Rossmannie w oko wpadł mi właśnie ten krem. Coś mi w głowie świtało, że chyba go już kiedys używałam. Więc postanowiłam go kupić i okazał się świetny. Dobrze nawilża i natłuszcza dłonie. Zobaczymy jak się sprawdzi w zimowych warunkach ale jak narazie jestem jak najbardziej z niego zadowolona.

Yves Rocher Pure Calmille, Delikatny Tonik Kwiatowy- Bardzo polubiłam ten tonik, tak jak i żel do mycia twarzy z tej serii (recenzja żelu pojawi się na dniach na blogu). Dobrze tonizuje i nawilża twarz. Skóra jest czysta i gładka po jego użyciu. nie podrażnia i pięknie pachnie. Napewno zagości u mnie na dłużej.

Nailty Zmywacz do paznokci- W końcu i ja musiałam spróbować, kultowego zmywacza z Biedronki. I teraz rozumiem skąd takie zamieszanie wokół niego. Znacznie przyspieszy proces zmywanie lakieru, jest tani, wydajny, łatwo dostepny i dobrze spełnia swije zadanie. Jak na razie mój faworyt w tej kategorii.

Yves Rocher Silky Lotion Yellow Peach- Kolejny produkt Yves Rocher. Ostatnio bardzo polubiłam tą firmę. Mleczko kupiłam bardzo spontanicznie i od tej chwili uzywam go codziennie. Dobrze nawilża moją skórę, szybko się wchłania. Zapach jest poprostu obłędny, bardzo naturalny i co ważne dosyć długo utrzymuje się na skórze. Napewno spróbuję innych zapachów z tej serii.   



Maybelline Color Tattoo 24h, 40 Permanent Taupe- Ten kosmetyk kupiłam na początku wakacji i do września leżał nie używany w szufladzie. Z braku czasu sięgnełam po niego i kiedy nałożyłam go na oczy, żałowałam, że tak długo był nie używany. Przede wszystkim urzekł mnie jego kolor, brąz z szarością idealny do szybkiego dziennego makijażu. Konsystencja jes kremowo- żelowa, bardzo łatwo można go nałożyć, nawet palcem. Wytrzymuje na oczach przez cały dzień w nienaruszonym stanie. Nie muszę używać bazy pod cienie co było dla mnie szokiem. Ponieważ mam wymagające powieki (tłuste i opadające). Nic nie zbiera się w załamaniu a kolor nie blaknie.    

Yves Rocher Lash Plumping Mascara- Zdecydowany ulubieniec tego miesiąca. Już dawno żadna maskara mnie tak nie zachwyciła. Unosi rzęsy, podkręca i pogrubia. Daje mocne podkreślenie rzęs czyli takie jak lubię najbardziej. Czasami odbije mi się na dolnej powiece ale wybaczam jej to. Bo jak na razie jest to najlepszy tusz do rzęs jaki miałam okazje używać. 


MAC Mineralize Blush, Dainty- Mój ulubieniec od paru miesięcy, praktycznie codziennie gości na mojej twarzy. Jego kolor jest idealny do mojej karnacji, brzoskwiniowo- różowy z delikatnymi złotymi drobinkami. Świetnie ożywia twarz i podkreśla kości policzkowe. Można nim stopniować efekt. Myślę, że jeszcze długie miesiące będzie mi towarzyszył. Bo jak na razie, jest to mój ideał.

Tak prezentują się moi ulubieńcy. Jeśli chcecie przeczytać obszerniejsza recenzję o którymś z produktów. Napiszcie w komentarzach.