30 stycznia 2012

Styczniowe zakupy

Nie robię ostatnio jakiś większych zakupów kosmetycznych, staram się na bieżąco kupować to co mi się w danej chwili kończy.


Na początku stycznia w Super-Pharm była promocja na płyn micelarny Biodermy, którego jestem wielka fanką, dlatego znalazł się w moim koszyku. Kolejnym kosmetykiem jest nowa maskara z Bourjois, w której jestem zakochana już dawno żaden tusz nie zrobił mi takich firanek z rzęs, na pewno wkrótce pojawi się recenzja tej maskary. Skończył mi się Carmex, dlatego potrzebowałam pomadki ochronnej, mój wybór padł na sztyft Nivea, zawsze lubiłam pomadki tej firmy i tym razem się nie zawiodłam. Kolejnym kosmetykiem też z Nivea jest dezodorant skusiłam się na nowość w ich ofercie i po paru użyciach muszę stwierdzić, że całkiem fajny okazał się ten dezodorant, mam wersję jaśminową. Dwoma ostatnimi kosmetykami są krem nawilżający z Flos-Leku, po przeczytaniu wielu dobrych recenzji na jego temat postanowiłam sama spróbować ten krem, i ostatnią rzeczą jest odżywka do włosów Garnier. 

Tak prezentują się moje ostatnie zakupy. 
Pozdrawiam Was gorąco Asq ;)      

24 stycznia 2012

Sephora Gloss Ultra Brillance

 Moja błyszczyko- pomadkomania nadal trwa, dlatego dziś o jednym z moich ulubionych błyszczyków. Jest to błyszczyk z Sephory, który nabyłam miesiąc temu i od tego czasu codziennie gości na moich ustach. 


Opis producenta:
Nowa, udoskonalona linia błyszczyków Ultra-Shine Lip Gloss od Sephory, to znakomita pielęgnacja, intensywny kolor, miękkość i połysk Twoich ust w jednym!
Nowa linia błyszczyków gwarantuje:
Ultranawilżanie: 50% więcej nawilżania dzięki kompleksowi stymulującemu syntezę kwasu hialuronowego.
Ultrapołysk: usta w roli głównej z błyszczącymi cząsteczkami nowej generacji.


Błyszczyk posiadam w kolorze 36 Vintage Pink, i jest to brudny róż ze złotymi drobinkami, na zdjęciu na ręce widać złote drobinki, na ustach są prawie niewidoczne. Kupiłam go na wyprzedaż kosztował 19 zł. jego regularna cena to 49 zł. Jak juz pisałam wyżej nie rozstaję się z tym błyszczykiem od miesiąca, w zimowe miesiące to pomadki najczęściej gosciły na moich ustach, ale odkąd posiadam ten błyszczyk, wszystkie inne mazidła do ust poszły w odstawkę. Przede wszystki cenię go za krycie, które jest lepsze niż w niejednej pomadce, jest bardzo trwały na ustach wytrzymuje parę godzi nawet podszas jedzenia lub picia, znika z ust równomiernie. Pięknie pachnie tak kremow, nie skleja ust, nie podkreśla suchych skórek i nie wchodzi w załamania. Nakładanie i noszenie go na ustach to czysta przyjemność. Godny uwagi jest też kształt aplikatora, który wygląda jak biszkopt, ułatwia ona równomierne nałożenie błyszczyka nawet bez patrzenia w lusterko.       


W rzeczywistości błyszczyk jest trochę cimniejszy niż na zdjęciu powyżej ale to wina świtła, które zimą nas nie rozpieszcza.


23 stycznia 2012

DERMEDIC HYDRAIN2 - Krem nawilżający o przedłużonym działaniu

Dobry krem nawilżający, to podstawa prawidłowej pielęgnacji cery. Nieważne czy mamy cerę suchą czy tłustą, dobrze dobrany krem nawilżający potrafi zdziałać cuda na naszej twarzy. 


Moim ulubionym kremem nawilżającym jest ten z Corine de Farme (pisałam o nim TUTAJ), ale na zimowe miesiące potrzebowałam kremu o bogatej konsystencji i skutecznym działaniu. Będąc w Super-Pharm w oko wpadł mi krem nawilżający Dermedic o przedłużonym działaniu, stwierdziłam, że to coś dla mnie tym bardziej, że cena była zachęcająca (niecałe 10 zł. w promocji) i tak o to krem znalazł się w mojej łazience.  

Opis producenta:

Zimą moja cera potrzebuje dużej dawki nawilżenia, suche powietrze w mieszkaniu, klimatyzacja w pracy, niekorzystne warunki atmosferyczne, to wszystko sprawia, że staje się szorstka, podrażniona i odwodniona. Naszczęście z pomocą przybył mi krem Dermedic, odkąd go używam, nie muszę się martwić o stan mojej skóry, jest ona dobrze nawilżona. Wszystkie suche skórki na twarzy szczególnie z okolic nosa poznikały, skóra jest miękka i gładka w dotyku. Kremu używam na noc, świetnie koi i uspokaja moją skórę po całym dniu, rano moja cera jest gładka i promienna. Krem ma treściwą konsystencję, delikatny ale nie drażniący "apteczny" zapach, szybko się wchłania pozostawiając delikatny film na twarzy, jest wydajny. Kończę moje pierwsze opakowanie tego kremu, i już wiem, że kupię kolejne, bo krem bardzo służy mojej cerze.      

Skład:

20 stycznia 2012

L'biotica BIOVAX - Intensywnie regenerująca maseczka

W nowym roku postawiłam sobie za cel, doprowadzić moje włosy do stanu, gdzie mogę pokazać się ludziom  i nie straszyć ich swoją fryzurą. Dlatego dziś o jednym z kosmetyków, za sprawą, którego moje włosy są w coraz lepszej kondycji i czasami chodzę w rozpuszczonych włosach, a nie jak do tej pory w kucyku.


O maseczkach do włosów Biovax naczytałam się samych dobrych rzeczy, więc postanowiłam sama wypróbować to cudo. Wybrałam wersję do włosów słabych ze skłonnościa do wypadania. Obecnie kończę moje pierwsze opakowanie po dwóch miesiącach używania, i już wiem, że kupię kolejne opakowanie tej maseczki.   

 Opis producenta:


Jeżeli chodzi o moje włosy, to przechodzę obecnie małą rewolucje na głowie. Przede wszystkim wracam do mojego naturalnego koloru, przez ponad rok zapuszczałam włosy, cel to długość za łopatki (jak narazie to się udałao, ale czeka mnie wizyta u fryzjera i będę musiała je trochę skrócić). Odstawiłam prostownicę i szuszarkę z czego jestem dumna (już ponad rok nie prostowałam włosów). Moje włosy są cienkie, łamliwe, wypadaja jak szalone, pozbawione objętości i gęstości. Dlatego kupiłam i zaczęłam używać maseczki do włosów słabych i wypadających. Przez dwa miesiące, dwa razy w tygodniu nakładałam ją na godzinę na włosy, zakładałam czepek (ten dołączony do maseczki rozwalił się po pierwszym użyciu) i na to ciepły ręcznik. Po tym okresie muszę stwierdzić, że moje włosy wyglądają sto razy lepiej, są miękkie, gładkie, błyszczące, wyglądają zdrowo a co najważniejsze wzmocniły się i przestały wypadać. Maseczka dobrze nawilża i regeneruje włosy, zawiera naturalne składniki. Wygładziła włosy, i dzięki niej zapomniałam co to suche, rozdwojone końcówki. 


Maseczka ma kolor jasno zielony, konsystencję kremową, ma delikatny świeży zapach, który utrzymuje się przez parę godzin na włosach. Napewno jeszcze nie raz Biovax zagości w mojej łazience, bo maseczka działa cuda na moich włosach. 

Skład:

18 stycznia 2012

Pharmaceris Lipo-Intensive Krem ochronny do twarzy

Za oknami nareszcie zrobił się biało, dlatego nadeszła pora na recenzje kremu na zimę z Pharmaceris.


Krem kupiła końcem października z myślą o nadchodzacej zimie, jak się okazało krem musiał trochę poczekać na zimową aure za oknem. 

Opis producenta:

Jest to kosmetyk do pielęgnacji skóry wrażliwej i przesuszonej narażonej na działanie niekorzystnych warunków zewnętrznych, krem ma chronić naszą twarz przed wiatrem, mrozem, słońcem. Krem posiada SPF 20, ma gestą  konsystencję, która dosyć szybko się wchlania pozostawiajac na skórze delikatny film ochronny. Kupiłam go ze względu na moją wrażliwą i suchą skórę, która zima przeżywa katorgi spowodowane mroźnym powietrzem oraz klimatyzacją w pomieszczeniach w których pracuję. U mnie krem sprawdza się bardzo dobrze, skóra jest dobrze zabezpieczona przed niekorzystnymi warunkami, nie reaguje zaczerwienieniem i suchością podczas prześcia z zimnego do ciepłego pomieszczenia. Krem świetnie nadaje się pod podkład, nie waży się na nim, dobrze się rozprowadza. Zauważyłam znaczna poprawę stanu mojej skóry jesli chodzi o suchośc i pieczenie, ktore były moją zmorą w zimowych miesiącach. Jest bardzo wydajny, nie ma zapachu i co najważniejsze nie zapycha porów, co mi się wcześniej zdarzało przy tego typu kosmetykach.     

Skład:


16 stycznia 2012

CUICU Paletka 3 cieni

Na początku listopada dostałam od KKcenterhk, paletkę cieni do przetestowania. Wybrałam fioletowe trio cieni KLIK 



W opakowaniu mamy trzy cienie biały, jasny fiolet i ciemny fiolet. Wszystkie cienie są perłowe i mocno błyszczące, maja dobrą pigmentacje, nie osypują się podczas aplikacji na powiekę, dobrze się rozcierają nie tracąc przy tym koloru. Wybrane przeze mnie kolory, idealnie pasują do brązowej tęczówki, ładnie podkreślaja jej kolor. Cieniami można wykonać delikatny dzienny, lub mocniejszy wieczorowy makijaż.  


Moim ulubionym kolorem z tej paletki jest biały cień, nałożony pod łuk brwiowy i w wewnętrzny kącik oka pięknie rozświetla spojrzenie.   

Skład:

Jeszcze do końca lutego (28.02.2012) możecie wykorzystać 10% rabat na pierwsze zakupy w sklepie Kkcenterhk
Wasz unikalny kod to: BLGB410AS10

12 stycznia 2012

Bourjois Flower Perfection

Wracam do Was po, kótkiej przerwie, dziś recenzja podkładu, który wzbudził we mnie skrajne emocje od nienawiści po miłość. Jest to mój pierwszy podkład z Bourjois, i na pewno nie ostatni kusi mnie Healthy Mix ale zastanowie się nad nim w okresie letnim bo teraz był by dla mnie za lekki. 


Opis producenta:
Flower Perfection działa na skórę podwójnie:
- jak podkład: tuszuje niedoskonałości, wyrównuje koloryt skóry, nadaje jej miękkość i jedwabistość w dotyku - aż na 16 godzin!
- jak preparat pielęgnacyjny: intensywnie regeneruje i chroni skórę - swoje właściwości zawdzięcza wyciągowi z dzikiej azalii, krzewu niezwykle odpornego na ekstremalne warunki zewnętrzne i cenionego za zdolności naprawcze; dodatkowo podkład wzbogacono w filtr SPF 15 - aby chronić komórki skóry przed fotostarzeniem.



Zacznę nietypowo bo od koloru podkładu, ja posiadam odcień 51 Light Vanilla czyli najjaśniejszy z dostępnej gamy kolorów. Podkład w butelce jak i na pierwszym zdjęciu wygląda dosyć ciemno ale nich Was to nie zwiedzie bo po rozsmarowaniu na twarzy czy ręce podkład jest bardzo jasny i osoby z jasną karnacja powinny być zadowolone z jego koloru (przynajmniej ja jestem). Podkład zamknięty jest w szklanej buteleczce z pompką, o pojemności 30 ml. Jak już pisałam na początku podkład po pierwszym użyciu okazała się kompletną porażką. Wszystkie suche skórki nawet te o których nie miałam pojęcia były podkreślone, tak samo jak rozszerzone pory na policzkach, krycie było znikome, a twarz wyglądała jak bym była chora, dlatego podkład poszedł w odstawke na pare dni. Po pewnym czasie stwierdziła, że dam mu drugą szansę i jak się okazało, podkład zawładną moim sercem na dobre. Winą tych problemów był krem na, który nałożyłam podkład, jak się okazało kosmetyk lepiej współgra z tłustym kremem, który zostawia na skórze film ochronny, niż z kremem nawilżającym, który wchłania się natychmiast. Podkład ma gęstą kremową konsystencję, najlepiej nakłada mi się go palcami, dobrze kryje, wygładza i wyrównuje koloryt skóry. Utrzymuje się na skórze dosyć długo ale na pewno nie 16h tak jak obiecuje producent. Ma kwiatowy zapach, który utrzymuje się tylko podczas aplikacji. Posiada SPF 15. Cera wyglada na zdrową i wypoczętą, podkład daje satynowy połysk na skórze, a twarz w dotyku jest gładka. Jeżeli chodzi o cenę to ja zapłaciłam za niego niecałe 45 zł.w promocji, jego regularna cena to około 65 zł. Pod przykrywką znajduje się gąbeczka do nakładania podkładu, jak dla mnie jest to zbędy gadżet. Jak narazie jest to mój numer jeden jeżeli chodzi o podkład przebił nawet mój ukochany Pharmaceris. 


Znacie, używacie, a może zastanawiacie się nad zakupem?
Napiszcie co o nim sądzicie.
Pozdrawiam Asq 

2 stycznia 2012

Rimmel Lasting Finish by Kate 05

Ostatnio stałam się pomadkomaniaczką i nie potrafię przejść obojętnie obok półek ze szminkami. Kiedy w sieci pojawiłay się informaje o tym, że Kate Moss ma wypuścić limitowaną edycje szminek dla Rimmela, nie mogłam się doczekać. Ale jak się okazało, trafiły do nas zupełnie inne kolory niż te które były w Anglii. Dlatego musiałam zadowolić się tym co jest i wybrałam szminkę w kolorze mocnego różu o numerze 05. 

 
Jest to moja pierwsza i na pewno nie ostatnia szminka od Rimmel, jestem w niej po prostu zakochana, ma przepiękny intensywny kolor, świetnie się rozprowadza, jest bardzo kremowa i trwała. Nie podkreśla suchych skórek i nie wchodzi w załamania. Opakowanie jest klasyczne i eleganckie czyli takie jak lubię. Można stopniować efekt koloru, jeśli nałożymy ją palcem uzyskamy bardzo naturalny, dzienny efekt, natomiast po nałożeniu bezpośrednio na usta uzyskamy intensywny odcień różu.


Zastanawiam się jeszcze nad innymi szminkami z tej kolekcji, bo coś czuję, że na jednej się nie skończy.