23 listopada 2011

Flos-Lek - Żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i aloesem

Ostatnio nie mam na nic czasu, pracuje po 15 godzin dziennie, czasami nawet dłużej, mało śpie, nawet nie pamiętam kiedy ostatni się malowałam. Moje włosy są w tragicznym stanie i aż same proszą sie o wizyte u fryzjera, nie mówiac już o paznokciach. Generalnie wygladam jak obraz nędzy i rozpaczy, i w najbliższym czasie nie przewiduję poprawy mojego wyglądu. No ale nie o tym miałam pisać, jak widać po tytule dzisiaj będzie recenzja kosmetyku, ktoremu zawdzięczam jako taki wyglad moich przemęczonych oczu.


Kremów a właściwie żeli pod oczy zaczełam używać od niedawna, zawsze uważałam, że to wydawanie niepotrzebnych pieniędzy, bo przecież krem do twarzy dobrze radzi sobie w okolicach moich oczu. Na ale kiedy moja skóra pod oczami zaczeła być mocno przesuszona, pogłębiły mi się zmarszki stwierdziłam, że coś jest nie w porządku i natychmiast potrzebuję kosmetyku, który poradzi sobie z moimi problemami. W aptece kupiłam zachwalany przez wszystkich żel pod oczy z Flos-Leku ja akuratnie wybrałam wersję z aloesem. Żel kosztowal 6,50 zł. i wybrałam wersje w tubce (nie lubie grzebać palcem w słoiczkach).  

Opis producenta:

Nigdy nie miałam problemu ze skórą pod oczami, żadnych cieni lub worków bardzo rzadko pojawiała się opuchlizna ale tylko wtedy gdy się nie wyspałam. Ale odkąd skóra pod oczami zaczeła szczypać, swędzieć, być przesuszona potrzebowałam szybkiego ratunku. Żel ze świetlikiem poradził sobie znakomicie z moimi problemami, skóra wokół oczu jest świetnie nawilżona i wygładzona. Spojrzenie nabrało świeżości. Podoba mi się to, że żel delikatnie chłodzi moją skórę po jego nałożeniu i daje natychmiastowe uczucie ulgi, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż.   


Ma delikatny zapach, żelową konsystencję i lekko żółtawy kolor. Nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji bez tego kosmetyku. Zawsze go mam przy sobie, i nawet w ciągu dnia używam go kiedy moje oczy są przemęczone klimatyzacją i lampami halogenowymi. Na pewno na stałe zagości w mojej kosmetyczce.

Skład:

5 komentarzy:

  1. Jak skończy mi się mój krem to zakupię sobie na próbę ten, o którym piszesz :) ja mam spore sińce pod oczami, ale chyba taka moja uroda, ale próbować warto ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie, że Tobie służy, bo mnie uczulił:( a tak byłam pozytywnie nastawiona. Teraz mam żel bionawilżający z tej samej firmy. Może cudów nie ma, ale nie ma też skutków ubocznych hehe:)

    OdpowiedzUsuń
  3. ja mam wersje z blawatkiem :-) tez duzo siedze przy kompie i generalnie lubie nakladac kosmetyki nawizajace pod oczka by zabezpieczac se przed zmarchami hehe. Fajne sa te zele

    OdpowiedzUsuń