18 października 2011

Moja walka z trądzikiem

Z trądzikiem zmaga się większość młodych osób, ja też przeszłam przez to i wiem, że wyleczenie go nie jest taka prostą sprawą. Moja walka zaczęła się na początku gimnazjum kiedy na mojej twarzy zaczęły pojawiać się dość duże zmiany trądzikowe, pierwszą moją reakcją było kupno kosmetyków antytrądzikowych w drogerii. Ale kiedy problem zaczął się nasilać zdecydowałam się na wizytę u dermatologa. Pani doktor po krótkich oględzinach mojej skóry, przepisała mi 2 żele do smarowania twarzy na dzień i na noc, i po miesiącu kazała się zgłosić na kontrole. Ja z wielkim zapałem podeszłam do tego bo wizja pięknej, gładkiej i czystej twarzy motywowała mnie do działania. Po miesiącu udałam się na kontrolę, Pani doktor ponoć widziała poprawę (ja nie bardzo) wypisała mi kolejną receptę na maści i kolejna wizyta za miesiąc. Trwało to jakieś 4 miesiące gdzie ja nie widziałam poprawy na mojej skórze a nawet było jeszcze gorzej a dermatolog twierdziła, że jest lepiej. Przy kolejnej wizycie zaproponował mi przepisanie antybiotyku doustnego, który miał przyspieszyć leczenie. Antybiotyk brałam przez około 5 miesięcy bez jakiś znacznych rezultatów aż w końcu powiedziałam, że więcej tam nie pójdę i skończyła się moja przygoda z tą Panią doktor.

Kolejnym etapem było leczenie hormonalne przy okazji moich innych problemów zdrowotnych. W końcu moja cera zaczynała wyglądać w miarę ładnie byłam bardzo zadowolona z efektów ale problemy zdrowotne minęły i musiałam odstawić hormony. Po jakimś czasie trądzik wrócił i to ze zdwojoną siłą. Wyglądałam i czuła się fatalnie, moja samoocena była tak niska, że nawet nie chciałam wychodzić z domu.

Po pewnym czasie stwierdziła, że jednak poszukam innego dermatologa i tak się akurat złożyło, że tam gdzie pracuje moja mama zaczęła przyjmować dermatolog. Więc zapisałam się na wizytę, jak się okazało Pani doktor jest świetnym lekarzem i bardzo mi pomogła w walce z trądzikiem, tylko był jeden mały problem, leczeni trwało prawie 4 lata i to nie z winy Pani doktor tylko mojej. A mianowicie, na początku było wszystko ładnie pięknie smarowałam się maściami a stan mojej cery się poprawiał ale po pewnym czasie przyszło pogorszenie i zaczęłam stosować tetracyklinie antybiotyk doustny, który stosuje się w leczeniu trądziku. I po pewnym czasie w, którym moja cera się poprawiła odstawiłam antybiotyk oczywiście cały czas smarowałam twarz maściami, trądzik się nasilił i znowu trzeba było przepisywać inne maści a po pewnym czasie znowu zaczęłam brać antybiotyk. I trwało to przez dłuższy czas. W między czasie znów zaczęłam mieć problemy zdrowotne i musiałam zażywać środki hormonalne, po ich przyjmowaniu stan mojej cery się nie polepszył a co gorsza, po smarowaniu maściami od dermatologa moja cera reagowała na wszystko negatywnie i miałam uczulenie na wszystkie możliwe maści, żele i inne środki do stosowania na twarz. W końcu dermatolog zaproponowała mi leczenie izotretynoiną, lekiem stosowanym w ciężkich przypadkach trądziku. Zgodziłam się i tą był strzał w dziesiątkę, lek wyleczył moja cerę, kuracja jest dosyć uciążliwa ze względu na skutki uboczne i cenę leku ale dla zdrowej skóry bez trądziku myślę, że warto poddać się leczeniu. Izotretynoina całkowicie usunęła z mojej twarzy wszystkie zmiany trądzikowe zostały mi tylko niewielkie blizny na policzku ale można je usunąć za pomocą lasera, taki zabieg można zrobić pół roku po zakończeniu leczenia.

I tak wygląda moja historia walki z trądzikiem napisana w dużym skrócie. Planuję zrobić osobny post o kuracji Izotretynoiną. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i, że komuś przydadzą się jakieś informację z tego posta.

6 komentarzy:

  1. musiałaś się nieźle namęczyć przez te cztery lata, fajnie ,że już wszystko jest w porządku z twoją skórą :) chętnie poczytam post o tej kuracji :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajny post, bardzo ciekawy. Ja niestety do dzisiaj mam problem z trądzikiem. Też trafiłam na dermatologa, który w ogóle mi nie pomógł. Nie widziałam żadnej poprawy. Ehh, szkoda gadać.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mimo, że już przekroczyłam dwudziestkę nadal borykam się z pryszczami... Chcę się udać do dermatologa ale jakoś odwlekam wizytę bo mam nadzieję, że wyleczę to środkami z aptek i drogerii... Nieźle się namęczyłaś, ale widać, że było warto skoro zostały tylko niewielkie blizny. Chętnie poczytam o kuracji Izotretynoiną!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja niestety w wieku 21 lat nadal mam trądzik. Fakt, że nie jest on nasilony, bo co jakiś czas miewam pryszcze, ale jak już wyskoczy to trzyma się 3 tygodnie:/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja mam 22 lata i tez mam czasem problemy ze skórą. Faktycznie nie jest to ciągłe ale przed okresem to mam taką twarz, że patrzeć na siebie nie mogę. Od dziś zaczynam oczyszczanie twarzy olejami. Czytałam, że daje świetne efekty!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mam 21 lat i też od czasu do czasu mam krosty, ale nigdy tak nie walczyłam z trądzikiem jak Ty. Ale ostatnio używam tylko mineralnych kosmetyków do makijażu i glinki marokańskiej do oczyszczania, a nawet zaczęłam pić drożdże. I się polepszyło :)

    OdpowiedzUsuń