30 października 2011

Klorane Szampon odżywczy na bazie wyciągu z mango

Od paru lat szukam szamponu do włosów, który sprosta moim potrzebom. Zawsze było tak, że na początku stosowania szamponu byłam oczarowana jego dzialaniem ale z każdym kolejnym myciem znajdywałam w nim jakieś wady a to, że nie myje dobrze moich włosów, dostawałam łupieżu po niektórych z nich, włosy były przesuszone lub przetłuszczone. Aż wreszcie znalazłam ten jedyny najlepszy a jest to szampon Klorane do włosów suchych i zniszczonych z odżywczym wyciągiem z mango.


Szampon kupiłam w zestawie z balsamem do włosów z tej samej serii oraz gratisem w postaci żelu pod prysznic. Zestaw kupiłam w aptece za 49 zł. i uważam to za dobrą cenę jak na kosmetyki apteczne. 

Opis producenta + Skład:

Szampon ma kremową konsystencję koloru pomarańczowego i piękny owocowy zapach. Wystarczy niewielka ilosć szamponu żeby wytworzyła się gęsta kremowa piana. Co do działania jestem nim poprostu zachwycona, nigdy wcześniej moje włosy nie wyglądały tak dobrze. Już po pierwszym użyciu szampon wygładziła wlosy, nabłyszczył je i nadał im miękkość. Z każdym kolejnym myciem moje włosy były w coraz lepszej kondycji. Zapach na wlosach utrzymuje się do kolejnego mycia czyli w moim przypadku przez dwa dni. Szampon nie spowodował u mnie łupieżu czego się najbardziej obawiałam, moje włosy stały się gładkie, miękkie, odżywione i nawilżone razem z balsamem tworzą jak dla mnie duet idealny. Jedyną negatywną rzeczą jaką zauważyłam po jego użyciu to to, że moje włosy zaczeły się elektryzować i czasami są przeciążone dlatego stosuję go na zmianę z innym szamponem. Uważam, że warto zainwestować w ten szampon, zwłaszcza osoby z mocno przesuszonymi i zniszczonymi włosami powinny być z niego zadowolone.         

26 października 2011

Haul Apteczny

Skończył mi się żel do mycia twarzy i krem nawilżający, wracając z pracy wstąpiłam do apteki w celu zakupienia potrzebnych mi produktów.

Po wejściu do apteki "dopadła" mnie dermokonsultantka z Ziaji i zaproponowała badanie skóry, stwierdziła czemu nie i poddałam się badaniu. To wszystko co mi powiedziała na temat stanu mojej cery wiedziałam już od dawna. Zaproponowała mi fizjoderm krem na dzień na noc i fizjoderm kremowa baza myjąca dostosowane do potrzeb mojej skóry a, że akuratnie tego było mi potrzeba więc kupiłam. Do zakupu dwóch produktów dostałam gratis płyn micelarny i masę próbek.


Później w oczy wpadla mi promocja Pharmacerisa, przy zakupie dowolnego kosmetyku tej firmy dostajemy regenerujący krem-masło do ciała. Ja zdecydowałam się na krem ochronny do twarzy rekomendowany na zimę z SPF 20.   


Ostatnimi rzeczami jakie kupiłam są żel ze świetlikiem i aloesem z Flos-Leku oraz peeling z ekstraktem z moreli oraz maseczka z ekstraktem z miodu i melona.  

24 października 2011

Klorane Energetyzujący żel pod prysznic

Pokazywałam Wam niedawno zestaw Klorane w którego skład wchodził szampon, balsam do włosów i żel pod prysznic. Zacznę od żelu pod prysznic bo mam już wyrobioną opinię na jego temat. Szamponu i balsamu muszę jeszcze trochę poużwać żeby wyrazić moje zdanie na ich temat.


Opis producenta:
Cytrynowa świeżość dla dynamicznej pobudki.
Tonizujący, stymulujący i energetyzujący żel pod prysznic Klorane na bazie wyciągu z pączków topoli, łączy nuty owocowe grejpfruta i czarnej porzeczki z nutami jaśminu, chcąc ofiarować Ci energię i witalność. Jego kojące i łagodzące właściwości idealnie pielęgnują i odżywiają nawet skórę suchą i wrażliwą. Nie zawiera mydła i parabenów, posiada naturalne pH.

Żel ma piękny zapach, nie umiem go jednoznacznie określić, ale da się w nim wyczuć kwiatowe nuty. Konsystencję ma rozwodnionego żelu ale wystarczy niewielka ilość żeby wytworzyła się kremowa piana. Bardzo dobrze myje i odświeża ciało, po użyciu nie tylko na ciele ale w całej łazience czuć jego zapach. Żel nie wysusza i nie podrażnia skóry. Jest bardzo wydajny, mimo, że nie wysusza skóry po jego użyciu muszę nałożyć jakiś balsam. Nie wiem czy kupiła bym go osobno jest to poprostu dobry żel pod prysznic ale używałam lepszych żeli i raczej nie skusiła bym się na niego ponownie no chyba, że byłby w jakiejś promocji czy w innym zestawie.    

Skład:

23 października 2011

Ziaja Maska Nawilżająca z Glinką Zieloną

Uwielbiam maseczki do twarzy, jest to kosmetyk który w niedługim czasie potrafi zdziałać cuda na naszej twarzy. W zależności od tego czego potrzebuje moja skóra używam maseczki dostosowanej do jej potrzeb. Ostatnio moja cera potrzebuje dużej dawki nawilżenia i dlatego zdecydowałam się na maseczkę Ziaji. Słyszałam dużo dobrych opinii o tych produktach i przy okazji zakupów zdecydowałam się na wypróbowanie jednej z nich.


Bardzo lubię maseczki w saszetkach, ta ma 7 ml pojemności i kosztuje niecałe 2 zł. Jedno opakowanie wystarcza mi na jedno użycie ale jak bym się postarał to wystarczyła by na dwa zastosowania.    

Opis producenta:

Maseczka ma jasno zielony kolor, przyjemny delikatny zapach i kremową konsystencję, bardzo łatwo można ją nałożyć na twarz. Dużym zaskoczeniem było to, że maseczka na twarzy nie zastyga co w przypadku innych maseczek z glinką jest normą, ta przez caly czas pozostaje kremowa. Jej głównym zadaniem jest nawilżenie naszej twarzy i muszę przyznać, że z tym poradziła sobie świetnie, po zmyciu z, którym nie ma żadnego problemu skóra jest gładka, miękka i odpowiednio nawilżona. Nie nakładałam kremu na twarz po jej użyciu bo chciałam zobaczyc czy efekt nawilżenia będzie długotrwały i rano kiedy się obudziłam moja skóra była wciąż odpowiednio nawilżona. Maseczka nie uczula, nie ściąga skóry tak jak w przypadku innych maseczek tego typu, nie powoduje pieczenia ani zaczerwienienia skóry. Bardzo jestem ciekawa innych maseczek z tej serii i przy najbliższej okazji napewno jeszcze jakieś zakupie i wypróbuję.  

Skład:

21 października 2011

Co jest w mojej torebce ?

Robiąc ostatnio porządki w torebce wpadłam na pomysł pokazania Wam co w niej noszę. 


 Tak prezentuje się moja obecna torebka, jest to moja ulubiona ze względu na to, że jest bardzo pakowna i pasuje mi do wszystkiego.


Na zdjęciu widać rzaczy, które zawsze są w mojej torebce, a są to:
1. Portfel z milionem paragonów, kart i innych rzeczy (tylko gotówki jakoś w nim zawsze mało ;))
2. Pomadka ochronna, nie noszę przy sobie rzadnych kosmetyków kolorowych ponieważ nie poprawiam makijażu w ciągu dnia, czasami wrzucę jakiś błyszczyk lub szminkę ale to jak mi się przypomni 
3. Telefon
4. Kalendarz prywatny i zeszyt z papierami i innymi rzeczami związanymi z pracą
5. Okulary przeciwsłoneczne
6. Klucze do domu i pracy
7. Chusteczki
8. Długopisy na zdjęciu są 2 ale z torebki wyciągnełam 10 nie wiem po co mi tyle
9.Pendrive
10. Kosmetyczka a w niej: plastry, żel antybakteryjny do rąk, krem do rąk, tampony, mokre chusteczki, jakieś próbki kosmetyków, krople do oczu, gaziki, tabletki przeciwbólowe
11. Torba na zakupy z Yves Rocher
12. Gumy do żucia, jestem od nich uzależniona
W torebce jeszcze noszę wodę i kanapki to pracy

Tak wygląda zawartość mojej torebki. Jak widać nie ma tego wiele ale czasami zdarza mi się do niej tak dużo napakować, że nie mam siły jej dźwigać.

19 października 2011

Izotretynoina czyli kiedy, co i jak ?

Parę osób było zainteresowanych postem o kuracji Izotretynoiną, więc napiszę jak to wyglądało w moim przypadku. Jest to moja opinia o leczeniu i jego efektach, każdy inaczej reaguje na tą kurację.

Zacznijmy od tego co to jest Izotretynoina, jest to pochodna witaminy A z grupy retinoidów. Izotretynoinę przyjmujemy doustnie. Stosowana jest w ciężkich postaciach trądziku lub wtedy gdy leczenie innymi środkami nie pomaga tak jak w moim przypadku. Izotek brałam przez 9 miesięcy. Więcej informacji znajdziecie tutaj KLIK 

Przede wszystkim leczenie izotekiem jest prowadzone pod ścisłą kontrolą lekarską. Przed rozpoczęciem kuracji musimy wykonać badania krwi oraz moczu, badani będą powtarzane przez całą kuracje minimum raz na 2 miesiące. Przed rozpoczęciem leczenia podpisujemy oświadczenie, że wiem co powoduje przyjmowanie Izotretynoiny a wiąże się to z tym, że jest ona silnie teratogenna czyli powoduje deformację płodu. Nie można być w ciąży ani zajść w nią w trakcie leczenia dlatego przyjmowanie izoteku wiąże się z przyjmowaniem środków antykoncepcyjnych. To tyle jeśli chodzi o sprawy przed rozpoczęciem kuracji.

Kiedy lekarz ustali nam dawkowanie leku, rozpoczniemy dosyć ciężki ze względu na skutki uboczne proces leczenia. Najczęstszym i najbardziej męczącym efektem ubocznym jest suchość skóry i warg dlatego przed rozpoczęciem kuracji warto odpowiednio nawilżać skórę. W trakcie niezbędne jest systematyczne używanie kosmetyków nawilżających oraz pomadki do ust. Ja cały czas przy sobie nosiłam balsam do ciała (u mnie świetnie sprawdził się balsam La Roche-Posay LIPIKAR) i pomadkę nawilżającą do ust. Kurację rozpoczęłam w grudniu więc była to zima i naprawdę musiałam uważać żeby moja skóra za bardzo się nie przesuszyła. Najgorzej było kiedy moja skóra na rękach przypominała pękająca skorupę, nie pomagały kremy czy balsamy dopiero maść przepisana przez dermatolog złagodziła ten stan. Kolejnym ze skutków ubocznych, który mnie „dopadł” było nadmierne wypadanie włosów, przez pewien okres czasu mogłam garściami włosy ściągać ze szczotki nie mówiąc już o tym, że rano na poduszce było pełno włosów, niestety z wypadaniem włosów walczę do teraz ale na szczęście włosy zaczynają mi powoli odrastać. Z innych efektów ubocznych miałam jeszcze bóle mięśni i stawów ale to rzadko. Ostatnim skutkiem ubocznym u mnie był podwyższony poziom cholesterolu, który po tabletkach unormował się.

Głównym celem kuracji jest przede wszystkim wyleczenie trądziku, chociaż na początku jest lekkie pogorszenie stanu cery, które po niedługim czasie mija, to po paru tygodniach stosowania widać znaczną poprawę stanu skóry. Co ważne podczas leczenia nie używamy żadnych produktów antytrądzikowych, nie można używać peelingów mechaniczny lub enzymatycznych oraz wszelkiego rodzaju maseczek. Nie wskazane są też produkty wysuszające oraz kosmetyki zawierające alkohol w składzie. Musimy uważać na słońce dlatego niezbędne są krem z wysokim filtrem, jeśli kuracja jest przeprowadzana latem nie można się opalać. Jeżeli coś mi wyskoczyło na twarzy (a może się to zdarzyć) to używałam Tribioticu do wyleczenia stanu zapalnego. Kolejnym pozytywnym objawem kuracji jest to, że moje włosy przestały się przetłuszczać i zaczęły szybciej rosnąć. Moja cera z tłustej trądzikowej zmieniła się w normalną lekko mieszaną w strefie T. Po odstawieniu izoteku mogą ale nie muszą pojawiać się wypryski najczęściej przed okresem, u siebie nie zauważyłam takich przypadków. 

Po zakończeniu kuracji na twarzy mogą pozostać blizny jeśli mieliśmy duże zmiany trądzikowe ale po pół roku od zakończenia leczenia można wykonać peeling dermatologiczny, mikrodermabrazję lub zabiegi laserowe. Kuracja trwa do 9 miesięcy jeżeli po tym czasie nie wyleczymy trądziku można powtórzyć kurację po półrocznej przerwie.

Uważam, że warto poddać się kuracji Izotretynoiną nawet przy tak dużych efektach ubocznych. Leczenie jest dość drogie bo miesięczny koszt tabletek to około 180zł. Ale myślę, że efekt kuracji wynagrodzi nam trud przebytego leczenia i będziemy się cieszyć zdrową, piękną cerą.  



18 października 2011

Moja walka z trądzikiem

Z trądzikiem zmaga się większość młodych osób, ja też przeszłam przez to i wiem, że wyleczenie go nie jest taka prostą sprawą. Moja walka zaczęła się na początku gimnazjum kiedy na mojej twarzy zaczęły pojawiać się dość duże zmiany trądzikowe, pierwszą moją reakcją było kupno kosmetyków antytrądzikowych w drogerii. Ale kiedy problem zaczął się nasilać zdecydowałam się na wizytę u dermatologa. Pani doktor po krótkich oględzinach mojej skóry, przepisała mi 2 żele do smarowania twarzy na dzień i na noc, i po miesiącu kazała się zgłosić na kontrole. Ja z wielkim zapałem podeszłam do tego bo wizja pięknej, gładkiej i czystej twarzy motywowała mnie do działania. Po miesiącu udałam się na kontrolę, Pani doktor ponoć widziała poprawę (ja nie bardzo) wypisała mi kolejną receptę na maści i kolejna wizyta za miesiąc. Trwało to jakieś 4 miesiące gdzie ja nie widziałam poprawy na mojej skórze a nawet było jeszcze gorzej a dermatolog twierdziła, że jest lepiej. Przy kolejnej wizycie zaproponował mi przepisanie antybiotyku doustnego, który miał przyspieszyć leczenie. Antybiotyk brałam przez około 5 miesięcy bez jakiś znacznych rezultatów aż w końcu powiedziałam, że więcej tam nie pójdę i skończyła się moja przygoda z tą Panią doktor.

Kolejnym etapem było leczenie hormonalne przy okazji moich innych problemów zdrowotnych. W końcu moja cera zaczynała wyglądać w miarę ładnie byłam bardzo zadowolona z efektów ale problemy zdrowotne minęły i musiałam odstawić hormony. Po jakimś czasie trądzik wrócił i to ze zdwojoną siłą. Wyglądałam i czuła się fatalnie, moja samoocena była tak niska, że nawet nie chciałam wychodzić z domu.

Po pewnym czasie stwierdziła, że jednak poszukam innego dermatologa i tak się akurat złożyło, że tam gdzie pracuje moja mama zaczęła przyjmować dermatolog. Więc zapisałam się na wizytę, jak się okazało Pani doktor jest świetnym lekarzem i bardzo mi pomogła w walce z trądzikiem, tylko był jeden mały problem, leczeni trwało prawie 4 lata i to nie z winy Pani doktor tylko mojej. A mianowicie, na początku było wszystko ładnie pięknie smarowałam się maściami a stan mojej cery się poprawiał ale po pewnym czasie przyszło pogorszenie i zaczęłam stosować tetracyklinie antybiotyk doustny, który stosuje się w leczeniu trądziku. I po pewnym czasie w, którym moja cera się poprawiła odstawiłam antybiotyk oczywiście cały czas smarowałam twarz maściami, trądzik się nasilił i znowu trzeba było przepisywać inne maści a po pewnym czasie znowu zaczęłam brać antybiotyk. I trwało to przez dłuższy czas. W między czasie znów zaczęłam mieć problemy zdrowotne i musiałam zażywać środki hormonalne, po ich przyjmowaniu stan mojej cery się nie polepszył a co gorsza, po smarowaniu maściami od dermatologa moja cera reagowała na wszystko negatywnie i miałam uczulenie na wszystkie możliwe maści, żele i inne środki do stosowania na twarz. W końcu dermatolog zaproponowała mi leczenie izotretynoiną, lekiem stosowanym w ciężkich przypadkach trądziku. Zgodziłam się i tą był strzał w dziesiątkę, lek wyleczył moja cerę, kuracja jest dosyć uciążliwa ze względu na skutki uboczne i cenę leku ale dla zdrowej skóry bez trądziku myślę, że warto poddać się leczeniu. Izotretynoina całkowicie usunęła z mojej twarzy wszystkie zmiany trądzikowe zostały mi tylko niewielkie blizny na policzku ale można je usunąć za pomocą lasera, taki zabieg można zrobić pół roku po zakończeniu leczenia.

I tak wygląda moja historia walki z trądzikiem napisana w dużym skrócie. Planuję zrobić osobny post o kuracji Izotretynoiną. Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam i, że komuś przydadzą się jakieś informację z tego posta.

16 października 2011

Pierwsze urodziny !

Mój blog obchodzi dzisiaj swoje pierwsze urodziny. Bardzo się cieszę z tego powodu ponieważ na początku trochę nie wierzyłam, że moja przygoda z blogowym światem potrwa tak długo, myślałam, że stracę zapał po paru miesiącach lub nikt nie będzie czytał mojego bloga. Ale z dnia nia dzień coraz bardziej się wciągałam i teraz nie wyobrażam sobie dnia żeby nie zaglądnoć na bloga. Ostatnio trochę rzadziej piszę z powodu braku czasu ale mam nadzieję, że to się szybko zmieni.


 Przede wszystkim chciałabym podziękować Wam czyli moim obserwatorom i komentatorom za to, że ze mną jesteście.   
 Bardzo dużo dla mnie znaczy to, że nie pisze tego tylko dla siebie ale, że są ludzie którym podoba się moja praca i wysiłek włożony w prowadzenie bloga.

DZIĘKUJĘ !
asq :) 


15 października 2011

Mini Haul - zestaw Klorane

Skończył mi się szampon do włosów i będąc przy okazji w aptece w oko wpadł mi zestaw firmy Klorane do włosów suchych i zniszczonych. W skład wchodzi szampon, balsam do włosów i żel pod prysznic, zapłaciłam za niego 49 zł.


Wczoraj pierwszy raz użyłam tych produktów i jak narazie zapowiada się bardzo obiecująco, ale na recenzje jeszcze przyjdzie czas i zobaczymy czy to tylko pierwsze wrażenie czy wreszcie znalazłam szampon idealny.


12 października 2011

Essence Long Lasting Pencil Eye - 02 Hot Chocolate

W poprzednim poście pisałam o kredce do oczu z NYX, i obiecałam pokazać jej odpowiednik łatwiej u nas dostępny, a mowa tu o kredce Essence Long Lasting Pencil Eye w kolorze 02 Hot Chocolate.


Opis producenta:
Gwiazda wśród wszystkich kredek do powiek: łatwy w użyciu ołówek dzięki idealnemu mechanizmowi wykręcania grafitu. Gwarantuje trwały rezultat. Pełna gama – 8 kolorów.


Jest to kredka automatyczna w kolorze czekoladowego brązu. Jej zaletą jest przede wszystkim trwałość i łatwość w aplikacji. Można nią  bez problemu narysować kreskę na powiece, jest bardzo miękka i świetnie napigmentowana. Trochę obawiałam się o to, że kredka jest automtyczna i nie będzie można jej zaostrzyć, ale bez problemu można nią namalować cienką lub grubszą kreskę. Kredka jest bardzo wydajna mimo, że ma tylko 0,28g i jest ważna 36 miesięcy od otwarcia. 


Na zdjęciu widać, że kredka NYX jest trochę jaśniejsza, ale na oku praktycznie nie widać różnicy między tymi kolorami.

10 października 2011

NYX Long Pencil Eye - 03 Dark Brown

Kredka do oczu jest kosmetykiem bez którego nie wyobrażam sobie mojego makijażu. Najczęściej jest to brązowa kredka, którą przy lini rzęs maluję kreskę dodaję beżowy cień i mam gotowy makijaż. 


Opis producenta:
Miękka i wydajna kredka do powiek (nie trzeba często jej temperować, a faktycznie jest dłuższa od standardowej kredki do oczu).
- łatwo rozprowadza się na linii wodnej oka
- wodoodporna
- niezwykle tania
- nie rozmazuje się.


Kredkę mam z wymianki i od tego czasu używam jej codziennie. Jest to ciepły odcień ciemnego brązu, który fajnie podkreśla kolor tęczówki. Kredka jest trwała i bardzo miękka bez problemu można nią namalować kreskę na powiece. Mimo, że jest to produkt wodoodporny z łatwością można ją zmyć. Kredka jest dłuższa od innych kredek z którymi miałam styczność, ma 2g i jest ważna 12 miesięcy od otwarcia, koszt to około 10 zł. W kolejnym poście napiszę o jej odpowiedniku łatwiej dostępnym w Polsce a mianowicie o kredce do oczu Essence Long Lasting Eye Pencil w kolorze 02 Hot Chocolate.

Skład: 
Hydrogenated Coco Glycerides, Hydrogenated Palm Oil, Copernicia Cerifera, Paraffinum Liquidum, Hydrogenated Coconut Oil, Cera Microcristallina, Lanolin, Silica, BHA, Methylparaben, Mica,
May Contain: CI 77491, CI 77492, CI 77499, CI 77891, CI 15850

9 października 2011

Zielone wzgórza nad Soliną

Korzystając z ładnej pogody i paru dni wolnego wybrałam się w tamten weekend w Bieszczady. Na początku w planach było chodzenie po górach ale plany mają to do siebie, że ulegaja zmianie i wylądowałam na żaglówce pływając po zalewie Solińskim. 

Zapora na zalewie Solińskim

Widać już pierwsze oznaki jesieni.


Pogoda była idealna do żeglowania, było ciepło i wietrznie 

Mimo,że było już po sezonie na na wodzie bylo dużo statków, kajakarzy i rowerków wodnych.

Widoki były naprawdę piękne.

Patrząc na te zdjęcia od razu robi mi się cieplej, bo pogoda za oknem nie sprzyja wycieczkom a nawet spacerom. Mimo, że nie przepadam za wodą zdecydowania wolę góry, to opcja pływania wsród gór naprawdę mi się podoba.

5 października 2011

NIVEA Hydro Care - Pomadka Supernawilżająca

Pomadka do ust to kosmetyk, który zawszę musze mieć przy sobie szczególnie w okresie jesienno-zimowym. Mróz, wiatr, zmiana temperatur z ciepłego na zimne, nie wpływa korzystnie na nasze usta, dlatego warto zawsze mieć w torebce czy kieszeni pomadkę ochronną do ust.


Opis producenta:
Zawiera naturalną dla skóry hydraminę oraz wyciąg z pestek winogron, które zapewniają ustom długotrwały efekt intensywnego nawilżenia oraz wyjątkowego wygładzenia. Dzięki lekkiej formule szybko się wchłania, nie pozostawiając tłustej warstwy. Zawiera supernawilżające Aquasfery oraz naturalne składniki pielęgnujące: masło Shea i olejek jojoba. Produkt przebadany dermatologicznie, nie zawiera konserwantów.


Pomadka ma za zadanie mocno nawilżać i wygładzać nasze usta, dodatkowo szybko się wchłania zostawiając lekki film ochronny na utach, co bardzo mi odpowiada, gdyż nie cierpię jak włosy przyklejają mi się do ust  w wietrzne dni. Pomadka w stu procentach odpowiada moim potrzebom, sprawdziła się w każdych warunkach czy to na dużym morozie, w gorące dni czy klimatyzowanym pomieszczeniu. Moje usta  są gładkie i odpowiednio nawilżone, zawszę mam ją przy sobie i jak narazie jest to mój ulubiony produkt do pielęgnacji ust.

 
Skład:
 Octyldodecanol, Caprylic/Capric Triglyceride, Cera Microcristallina, Ricinus Communis, Cetyl Palmitate, Myristyl Myristate, Polyglyceryl-3 Diisostearate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Aqua, Glycerin, Cetearyl Alcohol, Cera Carnauba, Butyrospermum Parkii Butter, Simmondsia Chinensis Oil, Tocopheryl Acetate, Vitis Vinifera Seed Oil, Butyl Methoxydibenzoylmethane, C20-40 Alkyl Stearate, Cera Alba, BHT, Benzyl Alcohol, Parfum

3 października 2011

YANQINA 360º Natural Lifelike Pro Mascara

Miesiąc temu od sklepu kkcenterhk dostałam do przetestowania maskarę, więc pora na recenzję tego produktu. Tusz do kupienia TUTAJ.


Jest to pogrubiająco-wydłużający tusz, który na naszych rzęsach ma być ekstremalnie trwały nawet do 16h, waga 11g cena $15. Najbardziej zaskoczył mnie fakt, że napis z obietnicą producenta na opakowaniu jest  po polsku, spodziewałam się bliżej mi nieokreślonych znaczków (w końcu produkt kierowany jest na rynek Azjatycki ) lub napisów po angielsku a tu taka niespodzianka.


Tusz ma standardową szczoteczkę, która na końcach jest trochę szersza a na środku się zwęża. Maskara faktycznie wydłuża nam rzęsy i lekko je pogrubia. Jest dosyć mokra dlatego musi chwilę poleżeć, inaczej może się odbijać na powiece. Co do trwałości to jest to chyba najlepsza maskara jaka do tej pory miałam bo faktycznie utrzymuje się bardzo długo, można nią budować efekt od bardzo naturalnego do mocnego podkreślenia rzęs. Nie skleja ich i nie rozmazuje się na dolnej powiece co przy niektórych tuszach mi się zdarzało. Tusz bez problemu się zmywa, nie uczula a zapach jest mało wyczuwalny.


Na zdjęciu mam dwie warstwy tuszu. I jak widać rzęsy są ładnie wydłużone, podkrencone i pogrubione. Mi się ten efekt podoba i jestem bardzo zadowolona z tej maskary.

Produkt został mi wysłany do recenzji, fakt ten nie wpływa na moją opinię.