31 grudnia 2011

Szczęśliwego Nowego Roku

Życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym 2012 roku!
Spełnienia marzeń, samych sukcesów i przyjemności.
Szampańskiej zabawy Sylwestrowej.


Wszystkiego dobrego, do siego roku!  

29 grudnia 2011

Ostatnie zakupy

Oczywiście ostatnie zakupy w tym roku. Jak co roku po świętach zaczyna się szaleństwo wyprzedaży, ja zazwyczaj przechodziłam obok tego szału obojętnie, ale odkąd pracuje na przeciwko dużej galerii handlowej nie mogłam przejść obojętnie obok nadażającej się okazji.

Jeżeli chodzi o ubrania lub dodatki to kupiłam torebkę w Stradivariusie, jestem z siebie duman bo jest to moja pierwsza "kolorowa" torebka, w swojej kolekcji mam same czarne. Kosztowała 49,99 zł. i jestem z niej bardzo zadowolona jest solidnie wykonana i bardzo pojemna. 


Jeżeli chodzi o kosmetyki to skorzystałam z promocji w Super-Pharm. -30% na kosmetyki do makijażu dla posiadaczy karty LifeStyle. Kupiłam podkład Bourjois Flower Perfection w kolorze 51 Vanille Clair kosztował mnie po rabacie 44,79 zł, szminkę Rimmel z kolekcji Kate Moss w kolorze 05 i jest to mocny róż, kosztowała 11,89 zł. oraz pędzel z Ecotools do cieni za 13,29 zł.


Tak prezentują się moje ostatnie zakupy w tym roku. Myślę, że już nic nie kupię chociaż przydałby się nowy tusz do rzęs. 

27 grudnia 2011

Kosmetyczne podsumowanie roku 2011

Pisząc ten post nie moge uwieżyć, że już za kilka dni koniec roku. Ten rok był czasem dużych zmian nie tylko w życiu osobistym ale też zaszły duże zmiany w moim sposobie pielegnacji twarzy, ciała i włosów. Jeśli chodzi o makijaż to zaczełam się częściej malować (wcześniej ograniczałam się tylko do tuszu, podkładu i pomadki ochronnej) ale też eksperymentowac z kolorami, stylami i technikam makijażu. Uważam, że ten rok był dla mnie dobry i życzę sobie aby ten nowy była conajmniej tak pomyślny jak ten odchodzący.


Przechodząc do konkretów, podzieliłam na 4 kategorie moich ulubieńców tego roku.  

 Twarz:

Jeśli chodzi o pielęgnacje twarzy, moim absolutnym faworytem jest krem do twarzy Corine de Farme KLIK
Mój kosmetyczny hit 2011 roku, świetnie nawilża, wygładza i rozświetla skórę. Daje uczucie gładkości, a cera wygląda promiennie i zdrowo.

Kolejnym kosmetykiem jest płyn micelarny z Biodermy, niewyobrażam sobie demakijażu oczu bez niego, jest delikaty, ale bardzo dobrze radzi sobie ze zmywaniem nawet bardzo mocnego makijażu, nie podrażnia, jest wydajny i na stałe zagościł w mojej łazience. 

Ziaja Med kuracja Lipidowa - Kremowa baza myjąca. Długo szukałam delikatnego ale dobrze oczyszczającego produktu do mycia twarzy, ten z Ziaji spełnia wszystkie moje wymagania, w delikatny sposób oczyszcza naszą twarz, nie podrażnia jej, skóra po jego użyciu jest delikatna, czysta i miękka w dotyku. 

Ciało:

Masła do ciała z Biedronki  KLIKKLIK były moimi ulubionymi kosmetykami do pielęgnacji ciała. Dzięki nim zaczęłam częściej nakładać masła na skórę, świetnie ją nawilżały i odżywiały pięknie przy tym pachnąc. 

Peeling cukrowy Hean sprawił, że zaczęłam robić peeling ciała, wcześniej uważałm to za zbędny zabieg. Ale teraz widzę, że moja skóra po peelingu wygląda zupełnie inaczej, jest gładka, miękka, balsamy lub masła do ciała lepiej sie wchlaniają i lepiej nawilżają moja skórę.  

Włosy:

Szampony do włosów dla dzieci to produkt, który zmienił moje podejście do pielęgnacji włosów. Zaczełam dbać o moje włosy w bardziej delikatny sposób, po krótkiej przygodzie z olejowaniem włosów, do której zakupiłam szampon dla dzieci, zaczełam używać go regularnie i widzę znaczną poprawę w kondycji moich włosów. Moim  ulubieńcem jest szampon dla dzieci z Rossmanna.

 Maszeczka L'biotica Biovax  do włosów wypadających jest moim faworytem w kategori pielęgnacji włosów. mimo, że używam jej dopiero od miesiaca muszę powiedziec, że widze wyraźną poprawę stanu moich włosów. przede wszystkim przestały się elektryzować, wygładziły się i wzmocniły, przestały wypadać i  są bardziej nawilżone i odżywione.

 W tym roku miałam poważne problemy z wypadaniem włosów i będąc w aptece w oko wpadł mi suplement diety SKRZYPO VITA Gęste Włosy, przechodze już druga kurację tymi tabletkami i muszę powiedziec, że kondycja moich włosów ale też skóry i paznokci uległa znacznej poprawi. włosy przestały wypadac garściam, stały się mocniejsze i zdrowesz, paznokcie przestały sie rozdwajać i łamać a cera jest gładka.  

Makijaż:

Moim makijażowym hitem 2011 roku jest paletka Sleek Oh So Special, 90% moich makijaży była wykonywana właśnie tą paletką. Jest idealna do makijażu dziennego jaki i wieczorowego. Cienie są świetnie napigmentowane, nie osypuja się, kolory są świetnie współgrają z moim typem urodu. 

Podkład Pharmaceris intensywnie kryjący w kolorze 01 Ivory, jest kolejnym ulubieńcem, odkąd pamietam kupowanie podkładu było dla mnie koszmarem, wszystkie kolory nawet te najjasniesze były dla mnie za ciemne aż wreszcie trafiłam na niego i okazał się podkładem idealnym nie tylko jeśli chodzi o kolor ale też o krycie. Używam już 3 butelkę tego podkładu i jak na razie nie zamienie go na żaden inny.   

Pozostając w temacie podkładów, w lecie testowałam podkład minneralny z Pixie Cosmetics i byłam naprawdę mile zaskoczona tym produktem, nie chce pisać wiecej na ten temat, ale myślę, że w okresie letnim powróce do tematu minerałów.  

 Kolejnym kosmetykiem, który zawładna moim sercem jest żelowy eyeliner z Essence w kolorze czarnym. Dzieki niemu nauczułam się malować w miarę prosta kreskę. Uwielbiam go za trwałaść, kolor i konsystencje, malowanie nim kreski na powiece to sama przyjemność. 


Tak prezentują się moi ulubieńcy 2011 roku, jeżeli chcecie przeczytać dłuższą recenzję, któregoś z w/w kosmetyków napiszcie mi o tym w komentarzach.

23 grudnia 2011

Wesołych Świąt !

Kochani, już jutro wigilia!
Dlatego chciałam Wam złożyć najserdeczniejsze życznia z okazji Świat Bożego Narodzenia oraz na nadchodzący Nowy Rok. 
Niech te święta będą pełne miłości, radości, spokoju. Spędzone w rodzinnym gronie, przy pełnym wigilijnym stole, pod choinką niech będzie dużo prezentów a uśmiech niech gości na każdej twarzy. W Nowym Roku samych sukcesów i spełnienia marzeń.


Wesołych Świąt I Szczęśliwego Nowego Roku
życzy Joanna 

14 grudnia 2011

Oriflame Silk Beauty - Krem do rąk

Krem do rąk jest kosmetykiem, który zawsze mam w torebce szczegółnie w okresie jesienno- zimowym. Nie wyobrażam sobie po umyciu rąk nie posmarować dłoni kremem. Tym bardziej, że skóra na moich rękach jest bardzo delikatna i podatna na wysuszenie i zniszczenie.


Opis producenta:
Podaruj dłoniom uczucie cudownej gładkości. Nowy krem z proteinami jedwabiu i przeciwutleniającym ekstraktem z orchidei doskonale zmiękcza i odżywia skórę, pozostawiając ją miękką i zmysłowo pachnącą.

Krem do rąk Oriflame z serii Silk Beauty dostałam od koleżanki, przez cały dzień mam na dłoniach lateksowe rękawiczki, dlatego potrzebowałam kremu, który natychmiast się wchłania i porządnie nawilży moje dłonie. Krem w stu procentach spełnia swoje zadanie, świetnie nawilża i wygładza moją skórę, szybko się wchłania, pięknie pachnie i jest bardzo wydajny. Ma lekką kremową konsystencję, która po wchłonięciu pozostawia na skórze delikatna ochronna warstewkę, która nie jest lepka czy tłusta. Skóra na dłoniach jest miękka i dobrze odżywiona. Na dzień dzisiejszy jest to mój ulubiony krem do rąk, i jak na razie nie zamierzam zmieniać go na żaden inny.


Skład:
AQUA, GLYCERIN, ETHYLHEXYL PLMITATE, STEARYL ALCOHOL, CETHYL ALCOHOL, GLYCERYL STEARATE SE, BUTYROSPERMUM PARKII BUTTER, DIMETHICONE, PRUNUS AMYGDALUS DULCIS OIL, CETEARYL ALCOHOL, IMIDAZOLIDINYL UREA, METHYPARABEN, CARBOMER PARFUM, CETERETH-20, PROPYLPARABEN, STEARIC ACID, CYMBIDIUM GRANDIFLORUM FLOWER EXTRACT, PROPYLENE GLYCOL, SODIUM HYDROXIDE, SODIUM CETEARYL SULFATE, SILK AMINO ACIDS, SODIUM CHLORIDE, TOCOPHERYLACETATE, CI 17200

11 grudnia 2011

Carmex - Balsam do ust

Kiedy na jakiś kosmetyk panuje szał zakupowy, ja zazwyczaj przechodzę obok niego obojętnie. Tak było w przypadku sławnego balsamu Carmex, na którego posiadanie skusiałam się całkiem niedawno. Naczytałam się o nim samych pochlebnych recenzji i postanowiłam w konću spróbować tego cudewnego specyfiku zza oceanu.


Posiadam wersję w formie błyszczyka (dostepna jest również wersja w pomadce i pojemniczku), do wyboru mamy także samk balsamu, ja posiadam wersje truskawkową (Carmex występuje też w wersji klasycznej i wiśniowej). Zdecydowałam się na jego zakup, ponieważ pomadki do ust, które do tej pory używłam przestały spełniać swoje zadanie, a moje usta z dnia na dzień były w coraz gorszym stanie. 

Opis producenta:

Już po pierwszym użyciu zauważyłam znaczną poprawę na moich ustach, przestały być szorstkie i popękane. Zimą moim problemem były pękające kąciki ust, ale odkąd używam Carmexu przestałam mieć z tym problem. Moje usta są dobrze nawilżone, wygładzone i chronione przed niekorzystnym wpływem czynników zewnetrznych zwłaszcza mrozu i wiatru. Nie mam problemu z pekającymi ustami czy zajadami. Znikły wszystkie suche skórki a skóra na ustach jest bardziej napięta i gładka.


Jeśli chodzi o zapach i samk to jest to kwestia indywidualna, mi osobiście nie przeszkadza mrowienie i uczycie zimna na ustach. Przy otwarciu czuć słodki zapach, ale kiedy nałożymy balsam na usta, czujemy mentol, efekt ten czuć na ustach przez krótki czas. Carmex ma przeźroczystą konsystencje, która na ustach wygląda jak bezbarwny błyszczyk. Dużym zaskoczeniem było to, że bardzo długo utrzymuje się na ustach nawet do godziny, świetnie się nadaje pod pomadki i błyszczyki przedłużając ich trwałść.

Skład:

5 grudnia 2011

Mincer Zielona Apteka - Peeling delikatny z ekstraktem z moreli

Peeling jest produktem, bez którego nie wyobrażam sobie mojej pielęgnacji twarzy. Jestem posiadaczką cery suchej, wrażliwej. Moją zmorą są suche skórki w okolicy nosa i na policzkach zwłaszcza w okresie zimowym. Peeling staram się wykonywać dwa razy w tygodniu dlatego szukłam produktu, który dobrze oczyści moja skórę nie podrażniając jej.   


Peeling kupiłam w aptece za 3 zł. Jedna połówka saszetki wystarcza mi na cztery użycia. Jest bardzo wydajny a przede wszystkim skuteczny, takiego peelingu właśnie szukałam, który będzie delikatny dla mojej wrażliwej skóry ale też dobrze ją oczyści.

Opis producenta:

Kosmetyk bardzo dobrze spełania swoje zadanie, oczyszcza cerę, wygładza ją i rozjaśnia. Kremy lepiej się wchłaniają, skóra jest gładka i miękka. Drobinki ścierające są niewielkie ale dobrze spełniają swoje zadanie. Skóra po jego użyciu nie jest zaczerwieniona czy podrażniona tak jak w przypadku innych peelingów, które miałam okazje używać. Zauważyłam, że stan mojej skóry uległ znacznej poprawie po jego użyciu. Cera nie jest poszarzała ale zdrowa i promienna.  


Peeling ma kremową konsystencję, białego koloru z pomarańczowymi drobinkami. Ślicznie pachnie, dobrze usuwa martwy naskórek, odsłaniając czystą, zdrową skórę. 

Skład:

28 listopada 2011

Ziaja Med Kuracja Lipidowa - Fizjoderm krem na dzień/na noc

W poście o zakupach październikowych pokazałam Wam krem z Ziaji który wtedy kupiłam. Przyszedł czas na jego recenzję, ponieważ krem testowałam intensywnie przez ostatni miesiąc i mogę już wyrazić moją opinie na jego temat.


Krem ma pojemność 50 ml, kosztował 13 zł. Seria Ziaja Med jest dostępna wyłącznie w aptekach. Jest to krem intensywnie natłuszczający i nawilżający, dostosowany do potrzeb skóry alergicznej, atopowej i odwodnionej. Na zimę wybieram kremy o bogatej konsystencji, które ochronią moją skórę przed niekorzystnymi czynnikami zewnętrznymi.



















 

Krem okazał się genialny, tego właśnie potrzebowala moja skóra, stała się bardziej nawilżona, odżywiona i ukojona. W okresie zimowym moją zmorą są suche skórki, szczególnie w okolicy nosa i na policzkach, krem świetnie poradził sobie z tym problemem. Krem jest bardzo delikatny, nie powoduje podrażnień czy wysypu pryszczy (tak jak w przypadku kremu oliwkowego tej firmy). Jego działanie jest natychmiastowe, już po pierwszym użyciu skóra była bardziej nawilżona i natłuszczona. Moja cera po jego użyciu stała się bardziej gładka i promienna, przestała być ściągnięta, podrażniona i zaczerwieniona. Mam cerę sucha i okres zimowy zawsze był dla mnie trudny, ale teraz gdy mam ten krem chłody i ogrzewanie nie są mi straszne. Krem stał się moim ulubieńcem i napewno nie raz zagości w mojej łazience. 


Konsystencja kremu jest dosyć treściwa ale bez problemu się wchłania pozostawiając na skórze delikatny film ochronny. Ma delikatny zapach. Nadaje się pod makijaż, podkład na nim dobrze się rozprowadza. polecam go osobą, które szukaja dobrego kremu na zimę, ten sprawdza się idealnie.   

Skład:

25 listopada 2011

Zakupy

Nie robię ostatnio jakiś większych zakupów kosmetycznych, wszystko mam a to co mi się kończy dokupuję na bierząco. Jako, że dzisiaj wyszłam wcześniej z pracy, postanowiłam zaglądnoć do Super-Pharm. Oczywiście nie wyszłam z pustymi rękami.


W Super-Pharm kupiłam zachwalaną przez wszystkich maseczką Biovax L'biotica do włosów słabych ze skłonnością do wypadania, jeden z moich ukochanych zapachów czyli E.Arden Sunflower oraz krem nawilżający z Dermedic. Wczoraj w aptece kupiłam podkład Pharmaceris, po tym jak ten z Catrice okazał się kompletną porażką. I ostatnią rzczą jest maskara z Wibo, która kupiłam pod wpływem chwili i nie żałuję, że ją kupiłam bo okazała się świetna.


Od koleżanki dostałam zestaw kosmetyków, w którego skład wchodzi: błoto, peeling i skoncentrowana woda z Morza Martwego. Jestem bardzo ciekawa tych kosmetyków. 

***
Jest to mój 100 post. Dziękuję Wam bardzo za to, że ze mną jesteście bo tak naprawdę bez Was mój blog by nie istniał :)

23 listopada 2011

Flos-Lek - Żel do powiek i pod oczy ze świetlikiem i aloesem

Ostatnio nie mam na nic czasu, pracuje po 15 godzin dziennie, czasami nawet dłużej, mało śpie, nawet nie pamiętam kiedy ostatni się malowałam. Moje włosy są w tragicznym stanie i aż same proszą sie o wizyte u fryzjera, nie mówiac już o paznokciach. Generalnie wygladam jak obraz nędzy i rozpaczy, i w najbliższym czasie nie przewiduję poprawy mojego wyglądu. No ale nie o tym miałam pisać, jak widać po tytule dzisiaj będzie recenzja kosmetyku, ktoremu zawdzięczam jako taki wyglad moich przemęczonych oczu.


Kremów a właściwie żeli pod oczy zaczełam używać od niedawna, zawsze uważałam, że to wydawanie niepotrzebnych pieniędzy, bo przecież krem do twarzy dobrze radzi sobie w okolicach moich oczu. Na ale kiedy moja skóra pod oczami zaczeła być mocno przesuszona, pogłębiły mi się zmarszki stwierdziłam, że coś jest nie w porządku i natychmiast potrzebuję kosmetyku, który poradzi sobie z moimi problemami. W aptece kupiłam zachwalany przez wszystkich żel pod oczy z Flos-Leku ja akuratnie wybrałam wersję z aloesem. Żel kosztowal 6,50 zł. i wybrałam wersje w tubce (nie lubie grzebać palcem w słoiczkach).  

Opis producenta:

Nigdy nie miałam problemu ze skórą pod oczami, żadnych cieni lub worków bardzo rzadko pojawiała się opuchlizna ale tylko wtedy gdy się nie wyspałam. Ale odkąd skóra pod oczami zaczeła szczypać, swędzieć, być przesuszona potrzebowałam szybkiego ratunku. Żel ze świetlikiem poradził sobie znakomicie z moimi problemami, skóra wokół oczu jest świetnie nawilżona i wygładzona. Spojrzenie nabrało świeżości. Podoba mi się to, że żel delikatnie chłodzi moją skórę po jego nałożeniu i daje natychmiastowe uczucie ulgi, szybko się wchłania i nadaje się pod makijaż.   


Ma delikatny zapach, żelową konsystencję i lekko żółtawy kolor. Nie wyobrażam sobie mojej codziennej pielęgnacji bez tego kosmetyku. Zawsze go mam przy sobie, i nawet w ciągu dnia używam go kiedy moje oczy są przemęczone klimatyzacją i lampami halogenowymi. Na pewno na stałe zagości w mojej kosmetyczce.

Skład:

18 listopada 2011

Catrice Photo Finish Liquid Foudation 18h

Na moim blogu prawie zawsze pojawiają się pochlebne opinie na temat kosmetyków ale to nie znaczy, że nie ma w moim zbiorze kosmetyków, które okazały się kompletną porażką.

Dziś na tapetę wezmę podkład z firmy Catrice Photo Finish w kolorze 010 Sand Beige. Jest to podkład, który ma nam zapewnić gładką i piękna skórę przez 18 godzin. 


Skończył mi się mój ulubiony podkład z Pharmaceris i będąc na mieście weszłam do Natury poszukać czegoś nowego. W moim mieście od niedawna jest szafa Catrice i skuszona pozytywnymi opiniami o tej firmie zdecydowałam się na ich podkład. Oczywiście wziełam najjaśniejszy odcień , który w butelce wydawał się wprost idealny dla mnie. 


No i niestety mocno się zdziwiłam gdy zobaczyłam kolor podkładu na twarzy. Jak widać na zdjęciu kolor to istna pomarańcza, która nie ma nic wspólnego z nazwą tego koloru (Sand Beige). Ale to nie jedyna wada tego produktu, podkład nie dość, że ma paskudny kolor to jeszcze fatalnie wygląda na twarzy, wchodzi w pory i zmarszczki oraz podkreśla suche skórki, słabo kryje. Ciężko go równomiernie rozprowadzić, żeby nie zrobić nim palm na twarzy, cera po nim brzydko się świeci. Kolejna wadą jest zapach, który na szczęście szybko się ulatnia.Cena to 25,99 zł. podkład nie jest wart tych pieniędzy, a ja z podkulonym ogonem wracam do mojego niezastąpionego Pharmacerisa.
Jeżeli chodzi o dobre strony tego podkładu muszę powiedzieć, że naprawdę długo się utrzymuje nawet do 10 godzin i ma ładne estetyczne opakowanie.
Bardzo zawiodłam się na firmie Catrice i jak narazie skutecznie zniechęcili mnie do bliższego zapoznania się z ich ofertą.

17 listopada 2011

Celia Nawilżająca Pomadka-Błyszczyk

Ostatnio bardzo polubiłam pomadki do ust. Wcześniej używałam tylko błyszczyków, pomadki zawsze omijałam szerokim łukiem. Podczas zakupów pod wpływem impulsu w moim koszyku znalazła się pomadka firmy Celia i muszę powiedzieć, że chyba częściej muszę podejmować takie spontaniczne decyzje bo zakup okazał się strzałem w dziesiątkę. 


Pomadkę kupiłam w osiedlowej drogerii za niecałe10 zł. Jej numer to 511 i jest to bardzo delikatny różowy kolor ze srebrnymi drobinkami, kolor wygląda bardzo naturalnie na moich ustach.

Opis producenta:

Pomadka jest idelna do dziennego makijażu, świetnie podkreśla kolor ust, nadając im połysk i delikatny kolor. Bardzo łatwo rozprowadza się na ustach, jet przyjemnie kremowa a usta po jej użyciu są miękkie i nawilżone. Opakowanie jest bardzo eleganckie, zgrabne zmieści się w kieszeni lub małej torebce. Idealna do szybkich poprawek w ciągu dnia, bez problemu pomaluje się nią bez lusterka. Pomadka jest dosyć trwała wytrzymuje na ustach około 2 godzin, jednak nie przetrwa podczas jedzenia lub picia. Pomadka ma w sobie srebrne drobinik, które nie "wędrują" po twarzy czego nie znoszę w pomadkach lub błyszczykach. Zapach ma przyjemny słodki ale nie nachalny, jedyne co mi w niej przeszkadza to smak, kiedy jem lub piję przez chwilę czuje gorzki smak na języku. Moim zdaniem pomadka zasługuję na bliższe zapoznanie się z nią, ja napewno nie poprzestanę na jednej, mam już nawet upatrzone dwa inne kolory.



Skład:

13 listopada 2011

Mincer Zielona Apteka - Maseczka odżywczo-nawilżająca

Ostatanio moja skóra jest w nie najlepszej kondycji. Stała się szara, przesuszona, podrażniona, wyraźnie barkuje jej odżywienia i nawilżenia. Dlatego sięgnełam poprodukt przeznaczony do tego typu problemów. A mowa tu o maseczce odżywczo-nawilżającej z ekstraktem z miodu i melona firmy Mincer. 
   

Maseczkę kupiłam w aptece za 3 zł. Producent sugeruje, że produkt wystarcza na dwa użycia, ale jedna połówka saszetki starczała mi na trzy użycia. 

Opis producenta:

Maseczek staram się używać przynajmniej dwa razy w tygodniu, wybieram te dostosowane do potrzeb moje skóry. Maseczka firmy Mincer z ekstraktem z miodu i melona jast bardzo dobrym produktem, spełnia wszystkie moje wymagania odnośnie tego typu maseczek. Doskonale nawilża, odżywia i wygładza moją skórę, nie powoduje podrażnień a twarz po jej użyciu jest gładka i miękka. Po regularnym używaniu znikneły wszystkie suche skórki z twarzy nawet te z okolicy nosa, które są moją zmorą w okresie zimowym.     


Kosmetyk bardzo przyjemnie pachnie, ma kremową konsystencję, łatwo się rozprowadza na twarzy i zmywa z niej wacikiem lub wodą. Napewno jeszcze nie raz ją kupię, będę też chciała wypróbować inne rodzaje maseczek tej firmy.  

Skład:

11 listopada 2011

AVON Uniwersalny balsam z woskiem pszczelim

Za oknem coraz zimniej, dlatego balsam do ust to u mnie podstawa w chłodne dni. Zawsze przy sobię noszę pomadkę ochronną ale w domu zazwyczaj nakładam coś bardziej odżywczego i nawilżającego. Ostatnio używam balsamu z Avonu i jak na razie spisuje się bardzo dobrze.


Opis producenta:
Poczuj delikatny dotyk wosku pszczelego... Uniwersalny balsam z woskiem pszczelim wygładzi twoje usta, odżywi sucha skórę łokci, wypielęgnuje skórki wokół paznokci. Zawiera miód i witaminę E.


Balsam dostałam od koleżanki konsultantki a, że akurat skonczyłam kolejne opakowanie Tisany stwierdziłam, że to dobry moment na wyprubowanie czegoś nowego. Balsam jest w słoiczku o pojemności 15 ml kosztuje  około 10 zł. Nie za bardzo przepadam za taką formą opakowania dlatego używam go tylko w domu. Balsam  jest bezbarwny ma konsystencję wazeliny pachnie bardzo słodko troche jak budyń waniliowy. Jak już pisałam używam go tylko w domu, stosuje go na usta i suche skórki wokół paznokci, jeśli chodzi o usta to sprawdza się bardzo dobrze, odżywia je, wygładza, nawilża i chroni przed wysuszeniem. Na paznokcie stosuje go tylko w tedy gdy widzę, że moje skórki nie są w najlepszej kondycji. nie używałam go na inne części ciała bo taki mały słoiczek starczył bi mi na jeden łokieć lub kolano. Uważam, że jest to dobry kosmetyk ale raczej nie kupiłabym go sama. Jak tylko go skończę wrócę do Tisany, która jednak lepiej dba o moje usta i ma bardziej naturalny skład.

Skład:

10 listopada 2011

Kolejna paczka od KKcenterhk

Witam Was po mojej dłuższej nieobecności na blogu spowodowanej problemami sprzętowymi. Wszystko jest już w porządku i mam nadzieję, że w najbliższym czasie mój blog zacznie w miarę normalnie funkcjonować.

Wczoraj przyszły do mnie cienie do powiek, które otrzymałam w ramach dalszej współpracy ze sklepem KKcenterhk.


Zdecydowałam się na fioletowe trio firmy CUICU. Brakowało mi właśnie takich kolorów w moim zbiorze, mam nadzieję, że cienie będą się dobrze sprawować.

Jeżeli spodobało Wam się coś z oferty sklepu http://www.kkcenterhk.com/ to ma dla Was dobrą wiadomość. Przy pierwszych zakupach na stronie możecie wykorzystać 10 % rabat który obowiązuje do 28.02.2012 r.
 Wasz unikalny kod to BLGB410AS10
  


30 października 2011

Klorane Szampon odżywczy na bazie wyciągu z mango

Od paru lat szukam szamponu do włosów, który sprosta moim potrzebom. Zawsze było tak, że na początku stosowania szamponu byłam oczarowana jego dzialaniem ale z każdym kolejnym myciem znajdywałam w nim jakieś wady a to, że nie myje dobrze moich włosów, dostawałam łupieżu po niektórych z nich, włosy były przesuszone lub przetłuszczone. Aż wreszcie znalazłam ten jedyny najlepszy a jest to szampon Klorane do włosów suchych i zniszczonych z odżywczym wyciągiem z mango.


Szampon kupiłam w zestawie z balsamem do włosów z tej samej serii oraz gratisem w postaci żelu pod prysznic. Zestaw kupiłam w aptece za 49 zł. i uważam to za dobrą cenę jak na kosmetyki apteczne. 

Opis producenta + Skład:

Szampon ma kremową konsystencję koloru pomarańczowego i piękny owocowy zapach. Wystarczy niewielka ilosć szamponu żeby wytworzyła się gęsta kremowa piana. Co do działania jestem nim poprostu zachwycona, nigdy wcześniej moje włosy nie wyglądały tak dobrze. Już po pierwszym użyciu szampon wygładziła wlosy, nabłyszczył je i nadał im miękkość. Z każdym kolejnym myciem moje włosy były w coraz lepszej kondycji. Zapach na wlosach utrzymuje się do kolejnego mycia czyli w moim przypadku przez dwa dni. Szampon nie spowodował u mnie łupieżu czego się najbardziej obawiałam, moje włosy stały się gładkie, miękkie, odżywione i nawilżone razem z balsamem tworzą jak dla mnie duet idealny. Jedyną negatywną rzeczą jaką zauważyłam po jego użyciu to to, że moje włosy zaczeły się elektryzować i czasami są przeciążone dlatego stosuję go na zmianę z innym szamponem. Uważam, że warto zainwestować w ten szampon, zwłaszcza osoby z mocno przesuszonymi i zniszczonymi włosami powinny być z niego zadowolone.         

26 października 2011

Haul Apteczny

Skończył mi się żel do mycia twarzy i krem nawilżający, wracając z pracy wstąpiłam do apteki w celu zakupienia potrzebnych mi produktów.

Po wejściu do apteki "dopadła" mnie dermokonsultantka z Ziaji i zaproponowała badanie skóry, stwierdziła czemu nie i poddałam się badaniu. To wszystko co mi powiedziała na temat stanu mojej cery wiedziałam już od dawna. Zaproponowała mi fizjoderm krem na dzień na noc i fizjoderm kremowa baza myjąca dostosowane do potrzeb mojej skóry a, że akuratnie tego było mi potrzeba więc kupiłam. Do zakupu dwóch produktów dostałam gratis płyn micelarny i masę próbek.


Później w oczy wpadla mi promocja Pharmacerisa, przy zakupie dowolnego kosmetyku tej firmy dostajemy regenerujący krem-masło do ciała. Ja zdecydowałam się na krem ochronny do twarzy rekomendowany na zimę z SPF 20.   


Ostatnimi rzeczami jakie kupiłam są żel ze świetlikiem i aloesem z Flos-Leku oraz peeling z ekstraktem z moreli oraz maseczka z ekstraktem z miodu i melona.  

24 października 2011

Klorane Energetyzujący żel pod prysznic

Pokazywałam Wam niedawno zestaw Klorane w którego skład wchodził szampon, balsam do włosów i żel pod prysznic. Zacznę od żelu pod prysznic bo mam już wyrobioną opinię na jego temat. Szamponu i balsamu muszę jeszcze trochę poużwać żeby wyrazić moje zdanie na ich temat.


Opis producenta:
Cytrynowa świeżość dla dynamicznej pobudki.
Tonizujący, stymulujący i energetyzujący żel pod prysznic Klorane na bazie wyciągu z pączków topoli, łączy nuty owocowe grejpfruta i czarnej porzeczki z nutami jaśminu, chcąc ofiarować Ci energię i witalność. Jego kojące i łagodzące właściwości idealnie pielęgnują i odżywiają nawet skórę suchą i wrażliwą. Nie zawiera mydła i parabenów, posiada naturalne pH.

Żel ma piękny zapach, nie umiem go jednoznacznie określić, ale da się w nim wyczuć kwiatowe nuty. Konsystencję ma rozwodnionego żelu ale wystarczy niewielka ilość żeby wytworzyła się kremowa piana. Bardzo dobrze myje i odświeża ciało, po użyciu nie tylko na ciele ale w całej łazience czuć jego zapach. Żel nie wysusza i nie podrażnia skóry. Jest bardzo wydajny, mimo, że nie wysusza skóry po jego użyciu muszę nałożyć jakiś balsam. Nie wiem czy kupiła bym go osobno jest to poprostu dobry żel pod prysznic ale używałam lepszych żeli i raczej nie skusiła bym się na niego ponownie no chyba, że byłby w jakiejś promocji czy w innym zestawie.    

Skład:

23 października 2011

Ziaja Maska Nawilżająca z Glinką Zieloną

Uwielbiam maseczki do twarzy, jest to kosmetyk który w niedługim czasie potrafi zdziałać cuda na naszej twarzy. W zależności od tego czego potrzebuje moja skóra używam maseczki dostosowanej do jej potrzeb. Ostatnio moja cera potrzebuje dużej dawki nawilżenia i dlatego zdecydowałam się na maseczkę Ziaji. Słyszałam dużo dobrych opinii o tych produktach i przy okazji zakupów zdecydowałam się na wypróbowanie jednej z nich.


Bardzo lubię maseczki w saszetkach, ta ma 7 ml pojemności i kosztuje niecałe 2 zł. Jedno opakowanie wystarcza mi na jedno użycie ale jak bym się postarał to wystarczyła by na dwa zastosowania.    

Opis producenta:

Maseczka ma jasno zielony kolor, przyjemny delikatny zapach i kremową konsystencję, bardzo łatwo można ją nałożyć na twarz. Dużym zaskoczeniem było to, że maseczka na twarzy nie zastyga co w przypadku innych maseczek z glinką jest normą, ta przez caly czas pozostaje kremowa. Jej głównym zadaniem jest nawilżenie naszej twarzy i muszę przyznać, że z tym poradziła sobie świetnie, po zmyciu z, którym nie ma żadnego problemu skóra jest gładka, miękka i odpowiednio nawilżona. Nie nakładałam kremu na twarz po jej użyciu bo chciałam zobaczyc czy efekt nawilżenia będzie długotrwały i rano kiedy się obudziłam moja skóra była wciąż odpowiednio nawilżona. Maseczka nie uczula, nie ściąga skóry tak jak w przypadku innych maseczek tego typu, nie powoduje pieczenia ani zaczerwienienia skóry. Bardzo jestem ciekawa innych maseczek z tej serii i przy najbliższej okazji napewno jeszcze jakieś zakupie i wypróbuję.  

Skład: